Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Znajdź zawartość

Wyświetlanie wyników dla tagów 'pytanie tygodnia' .



Więcej opcji wyszukiwania

  • Wyszukaj za pomocą tagów

    Wpisz tagi, oddzielając je przecinkami.
  • Wyszukaj przy użyciu nazwy użytkownika

Typ zawartości


Forum

  • Forum
    • Regulaminy
    • Aktualności
    • Wspomóż nas
    • Użytkownicy
    • Konkursy i turnieje
    • Rekrutacje
    • Dołącz do nas z serwerem!
    • PatoPunkty
    • Sklep sieci
  • Twórczość
    • Dział pisarski
    • Grafika
  • Bany
    • AntyCheat
    • Wstaw screeny / prośby o odbanowanie
  • Serwery Counter-Strike 1.6
  • Serwery głosowe
  • Strefa kodowania
  • Hyde-Park
  • Wysypisko
  • PatoQuality.pl - Oficjalny klub Klubowe tematy :)

Szukaj wyników w...

Znajdź wyniki, które zawierają...


Data utworzenia

  • Od tej daty

    Do tej daty


Ostatnia aktualizacja

  • Od tej daty

    Do tej daty


Filtruj po ilości...

Dołączył

  • Od tej daty

    Do tej daty


Grupa podstawowa


Imię


Nick


Płeć


Miasto


Serwer


Facebook


Snapchat


Instagram


Twitter


Steam


GG


Skype


Whatsapp


System operacyjny (PC)


System operacyjny (Smartphone)


Przeglądarka internetowa


Ulubiona gra


Telefon

Znaleziono 29 wyników

  1. Co sprawia, że jesteś szczęśliwa/y? Można podać przykłady/sytuacje, kiedy czuliście się szczęśliwi
  2. Czego nauczyły Cię dotychczasowe relacje z ludźmi? Z góry przepraszam, że spóźnione. Powinno być w środę.
  3. Gdybyś miał/a spędzić tydzień z wybranymi trzema osobami z forum w dowolnym miejscu to kto by to był? Dlaczego te osoby? I w jakim miejscu? Odpowiedź kto chce, może uzasadnić.
  4. Czy kiedykolwiek w swoim życiu przeżyłeś/aś coś niewiarygodnego? Jeśli ktoś chce może opisać w kilku zdaniach.
  5. Jaki rodzaj alkoholu preferujesz? Jeśli nie pijesz - uzasadnij dlaczego?
  6. Kim chcesz zostać w przyszłości? Jeśli ktoś chce, może uzasadnić dlaczego.
  7. Witajcie! Jak dobrze wiecie 1 września obchodziliśmy ostatni dzień wakacji, a dlaczego 1 września, a nie 31 sierpnia? Między innymi ze względu na to, że dopiero 2 września zaczął się pierwszy dzień szkolny jak i standardowo również roboczy! W takim razie zgodnie z powyższym, pytanie tygodnia będzie brzmiało następująco: W jaki sposób, gdzie i z kim spędziłeś/aś tegoroczne wakacje? Odpowiedź uzasadnij.
  8. Jaki powinien być Twoim zdaniem dobry prezydent?
  9. Dobry wieczór. Jako, że mam chwilkę wolną i Wy mam nadzieję też, to zaraz wyjaśnię dlaczego tak jest. Zacznę od grafiki - zostaje ta sama. Ewentualnie w czasie późniejszym się ją zmieni. Zapytacie - czemu nie ma wypowiedzi innych? A temu, że będą one w odpowiedziach. Jak zamierzasz spędzić tegoroczne wakacje?
  10. zechciałby ktoś zrobić grafikę do pytania tygodnia i charakteryzo? Witam Wszystkich zebranych! Dziś na moje pytanie odpowiedzieli: @MrGold, @Los chce ze mną grać, @CZARNY_80 ( Sneazy ), @Zakręcony., @Satanista, @pedroslaw i @Pietrek90 oczywiście nowy użytkownik Pjetrek! Już bliżej niż dalej do weekendu!! Podsyłajcie swoje pytania! Jeśli kogoś pominęłam to bardzo przepraszam! PYTANIE BRZMI NASTĘPUJĄCO: W jaki sposób mógłbyś w tym momencie zmienić czyjeś życie na lepsze? @MrGold Hmm, ciężkie pytanie... Nie jestem pewny sam nawet czy w ogóle dałbym to zrobić w jakikolwiek sposób, niegdyś zrobiłbym wszystko dla pewnej kobiety, pragnąłem się przeprowadzić w jej okolice, abym miał do niej bliżej, oraz aby mogła się do mnie wprowadzić, chciałem znaleźć dobrą pracę, która by utrzymała zarówno mnie jak i ją, ponieważ wtedy wychodziłem z założenia, że to mężczyzna powinien utrzymywać dom, lecz wszystko to się posypało i nie wiem czy komukolwiek w życiu zaufam raz jeszcze tak mocno, abym mógł się poświecić w 100% dla komfortu tej osoby. @Los chce ze mną grać Jeżeli starsza babunia idzie z torba pełną zakupów w tą samą stronę co ja to można śmiało podejść, uśmiechnąć się i po ludzku wyciągnąć pomocną dłoń po siateczkę i pomóc w jej niesieniu. Jeszcze lepiej jeżeli człowiek ma niepotrzebnie za dużo pieniędzy przy sobie to można komuś biednemu zrobić zakupy płacąc za nie. Można równie dobrze pomóc sąsiadce gdy ta np potrzebuje oparcia wiadomo w jaki sposób W ten oto sposób zmieniamy czyjeś życie na lepsze. Najważniejsze w byciu życiowym bohaterem jest DZIAŁANIE tu i teraz. Nie można być obojętnym na krzywdę ludzką oraz codzienne dramaty ludzi nie radzących sobie w życiu. Kiedyś przeczytałem w Internetach takie hasło: ,, Nie wiesz co w życiu robić? Rób dobro" Podpisuje się obiema rękami pod tym hasłem ponieważ gdy robimy dobro to czujemy się tacy lżejsi wewnętrznie, powiedziałbym nawet dumni, że dzięki nam czyjeś życie choć przez chwilę staje się lepsze. Z drugiej strony nie można zbyt często komuś pomagać bo natura ludzka obdarzyła nas takimi złymi rzeczami jak cynizm i chęć żerowania czyimś kosztem. Są ludzie, którzy za nic na świecie nie docenią wyciągniętej dłoni bądź też szeroko rozumianej dobroci. Mówi się też przecież: ,,Jak masz miękkie serce, to obyś dupy nie miał szklanej". Przechodząc do meritum moich rozważań to warto bezinteresownie pomagać ale nie dać się naciągać przez niedobrych i chciwych ludzi. @CZARNY_80 ( Sneazy ) Po pierwsze mógłbym adoptować jakiegokolwiek psa ze schroniska, wszyscy wiemy jak to dzisiaj jest trudno w tych ośrodkach. Po drugie jakby ktoś zechciał ja zawsze służę dobra radą dla innych więc, często piszą do mnie znajomi co zrobić w danej sytuacji albo co ja bym zrobił. Kolejna rzeczą jaka bym mógł zrobić aby zmienić czyjeś życie na lepsze jest fakt iż oddaje regularnie krew zapewne pomaga to wielu ludziom. Powiedzmy jest taka sytuacja "gramy w 12 oso w piłkę mając po 12 -16 lat na ławce siedzi dziecko które też by chciało pograć ale jest zbyt skryty i nie śmiały" Możemy wyciągnąć pomocna dłoń do takiej osoby i zaproponować mu aby grał z nami, zawsze musi być ten pierwszy raz. Zapewne zmieniło by to życie chłopca na lepsze, pomogło mu się przełamać. @Zakręcony. Zmienić czyjeś życie na lepsze? Raczej się nie da. Mógłbym ewentualnie kogoś uszczęśliwić czymś. Moją dziewczynę kwiatkami i kebsem - Czyli to, co lubi najbardziej. Mamę z posprzątanym domem i zrobionym obiadem. Menelowi spod sklepu mógłbym dać 5 zł - No w tym przypadku na pewno bym odmienił czyjeś życie. @Satanista Trudne pytanie, a zarazem łatwe sposobów jest mnóstwo chociażby przynieść bezdomnemu jeść, wesprzeć kogoś. (Mówię to o naszym przyszłym pokoleniu) Teraz świat inaczej funkcjonuje, nie zwraca się na starsze osoby które potrzebują pomocy, nie zwraca się uwagi na bezdomnych przechodzi się obok nich obojętnie a czasem i też śmiejąc się z nich, są i też ludzie, którzy pomogą, wesprzą na duchu, dadzą jeść, pomogą wstać na nogi, aby też mogli być jak my i tak samo mieć wszystkiego pod dostatkiem. @pedroslaw Adopcja psa. Serce mi pęka jak patrze na te psy ze schronisk. Są tam po 5-6 lat i nikt ich już nie chce bo są stare. Chciałbym adoptować, ale rodzice są teraz przeciwnikami zwierząt (zbyt długo nie było żadnego w domu) i nie godzą się na żadne. Jak się wprowadzę, to na pewno adoptuje :-) A jeśli chodzi o życie człowieka? Hmm.. Zrobić zakupy sąsiadce która jest starsza i doniesienie siaty zakupów z miasta trwa pół dnia. Ostatnio dzwoni do mnie do domofonu sąsiadka, cała czerwona. Miała uczulenie na jakiś lek. Szybko zawiozłem ją do szpitala. Nigdy nie kupie już nic bezdomnemu, który niby jest głodny. Poźniej widziałem ja ten sam gościo parówki i bułki sprzedał za 3 zł xd Gdzie wartość tego było ok 7 zł. Ludzie są niewdzięczni, dlatego najpierw napisałem o zwierzętach. @Pietrek90 Człowieka nie da się zmienić, można doradzić, pomagać, wspieranie rozmową i samo chcieć się zmienić i nie zamykać się to jest moje zdanie.
  11. Witam Wszystkich. W dzisiejszym pytaniu udział wzięły następujące osoby: @ wontekk, @ MrGold, @ Perła Lubelska., @ Dr4gon, @ fauster, @ Ania`., @ Kaja. Jeśli macie ciekawe pytania i chcecie, aby były to podeślijcie! Bardzo dziękuję wszystkim za wzięcie udziału! Pozdrawiam i życzę miłej nocy! Nie zapomnijcie czegoś po sobie zostawić Za błędy przepraszam! PYTANIE BRZMI NASTĘPUJĄCO: Największy błąd jaki w życiu popełniłeś/aś? @ wontekk Szczerze nie jestem w stanie odpowiedzieć. Było trochę tego przez co człowiek się dołował, ale to chyba za wcześnie.. Wydaje mi się, że dopiero, gdzieś u schyłku życia, przy śmierci, w jakiejś sytuacji kryzysowej, człowiek najtrafniej może odpowiedzieć na to pytanie. Ja obecnie jakoś się trzymam i nie mam jednej odpowiedzi, tej odpowiedniej. Może to było zawalenie paru znajomości, porzucenie studiów, a może podjęcie złego wyboru(ale którego). Może w ogóle będę żałował, że poszedłem w jakimś złym kierunku i będzie mi żal, bo źle przeżyłem swoje życie.. Kto wie. Może kiedyś będę mógł trafniej odpowiedzieć. Teraz raczej niczego nie żałuje, bo czasu nie cofniesz, a jeszcze trochę jest go przede mną, więc można wyciągnąć wnioski i być lepszym? -Oby tak było. @ MrGold Zaufałem pewnej kobiecie bez granic, zasmakowałem miłości przez internet, owa sytuacja miała miejsce prawie 2 lata temu, lecz do tej pory cały czas wszystkie chwile wspominam, myślę o niej mimo tego, co zrobiła. @ Perła Lubelska. Trudne pytanie. Nikt na Świecie nie jest idealny, jesteśmy tylko ludźmi jak zwykło się mówić i człowiek przez całe życie popełnia błędy i będzie je popełniał, starając się na nich uczyć. Jednakowo gdybym miał przytoczyć taki jeden największy błąd jaki popełniłem w moim życiu to: zbyt duża ufność dla bliskich i znajomych. Może zabrzmi to ogólnikowo ale inaczej nie mogę tego ująć. Mam nadzieję, że się domyślacie. Zaufałem niemal bezgranicznie pewnej osobie, którą uważałem za bliską i jak brzmi klasyk z filmu "Chłopaki nie płaczą" - "Dawno temu ja też zaufałem pewnej kobiecie, wtedy dałbym sobie za nią rękę uciąć. I wiesz, co... I bym teraz, kurwa, nie miał ręki." Choć zaznaczę, że nie chodzi tu o wątek romantyczny. Kończąc swoją odpowiedź: Przez tą i jeszcze parę innych równie wielkich sytuacji powtarzam sobie by zawsze zostawić pewny przedział dla każdej osoby. Niestety nikomu dziś nie można ufać w pełni i sam staram się również dawać to do zrozumienia innym swoją osobą by ktoś w przyszłości nie zawiódł się tak na mnie. Jeszcze tylko pozwolę sobie zacytować pewny fragment utworu:"Uważaj! Bo jak marzysz to zamykasz oczy. Rzeczywistość wtedy łatwo ciosem cię zaskoczy." @ Dr4gon Największy błąd w życiu popełniłem w wieku 12/13 lat. Wziąłem ogara bez pozwolenia rodziców (można powiedzieć, że go wykradłem, bo nawet nie spytałem się rodziców czy mogę sobie pojeździć) i go rozwaliłem, że aż rama pękła. Mi nic się nie stało, ale nie miałem potem czym się bujać po wsi. @ fauster Z tymi błędami jest tak, że one odbijają się czkawką. Ciężko przewidzieć, jakie konsekwencję będę ponosił za x czasu. Jest kilka takich sytuacji, których żałuję i po wielu latach ciągle chodzą mi po głowie, ale o nich nie mówię w zasadzie nikomu. Co do reszty, ostatnio najbardziej złości mnie to, że zaniechałem pewne działania związane z moją pracą i muszę do tego wracać, od nowa przerobić te same projekty i nie dobrze mi się robi na samą myśl o tym. Żałuję też, że miałem okazję zdawać prawo jazdy na A i B mając 18 lat, ale za mało kłóciłem się wtedy z rodzicami i niestety nie postawiłem na swoim Oprócz tego oczywiście cyklicznie robię rachunek sumienia za naukę w szkolę, czasem za wybór studiów i myślę: "gdzie to bym był, gdyby...". A reszta to jakieś miłosne wzloty i romantyczne uniesienia wieku nastoletniego albo dziwne zachowania na imprezach Prawda jest taka, że trzeba uczyć się na błędach i z tego wszystkiego czerpać korzyści na przyszłość. @ Ania`. Myślę, że cały czas popełniłam ten błąd. Chociaż im jestem starsza tym bardziej staram się tego wyzbyć. Moim problemem jest to, że nie zawsze mówię to co myślę osobą na których mi zależy. Obawiam się po prostu reakcji drugiej osoby, że mnie np. źle odbierze. Często wolę milczeć albo zacząć wgl inny temat. Przez co nie zawsze układa się wszystko w moim życiu tak jakbym tego chciała. Myślę, że w przeszłości gdybym wykrztusiła z siebie to co wtedy myślałam zaoszczędziłabym bym sobie kilku przykrych sytuacji. Można powiedzieć, że przez swoje urojenia na własne życzenia odbieram sobie szczęście. @ Kaja. Ciężko mi zdecydować co było największym błędem jaki popełniłam. Wiadomo było ich sporo, tak w życiu bywa, aczkolwiek żaden nie wpłynął jakoś drastycznie na moje życie. Odniosę się więc do czegoś optymalnego, mianowicie wybór szkoły średniej. Jak wiecie, bądź nie, po gimnazjum poszłam do liceum ogólnokształcącego czego na daną chwilę żałuję, ponieważ z czasem uświadomiłam sobie, że technikum jednak daje człowiekowi więcej możliwości. Kształciłabym się w konkretnym kierunku, przy dobrych wiatrach po 4 latach wyszłabym ze szkoły z technikiem i maturą. Miałabym wtedy większy wybór. Po liceum zostałam tylko i wyłącznie z maturką, która tak naprawdę nie zapewnia mi nic. Reasumując, uważam, że było to błędem, nie wiem czy największym, ale właśnie to jako pierwsze przyszło mi do głowy. Pozdrawiam.
  12. Witam Wszystkich. W dzisiejszym pytaniu udział wzięły następujące osoby: @ Nicia.,@ Lat15, @ Venom, @ DS:), @ Bania Jeśli macie jakieś ciekawe pytania, to podeślijcie, a być może się pojawią w kolejnych pytaniu. Życzę Wam spokojnego wieczoru. Za każdą odpowiedź przypnę Wam SZTOSIKA! Pytanie brzmi następująco: Czym jest według Ciebie kultura osobista? @ Nicia. Dla mnie kultura osobista to ogół zasad, który dotyczy każdego z nas z osobna. Pozwala nam ona na funkcjonowanie w społeczeństwie i interakcje z innymi ludźmi. Kultura osobista to głównie savoir vivre, czyli inaczej umiejętność zachowania się w towarzystwie jakiejś tam grupy osób ( tu głównie wyróżnia się sposoby nakrycia sobie stołu, komunikacja ze starszymi, wygląd zewnętrzny). Od małego uczymy się tych wszystkich rzeczy. Dość ważnym elementem kultury osobistej jest poznanie zasad postępowania odmiennych państw. Uważam, że powinno znać się jakieś tam podstawowe reguły, szczególnie w przypadkach wyjazdu za granicę. @ DS:) Dla mnie kultura osobista to umiejętność zachowania chociażby podstawowych wartości ludzkich, umiejętność NIE zachowywania się jak nieokiełznane zwierze. Oczywiście są pewne wyjątki (jak np. melanż z najbliższymi znajomymi itp.) lecz przez większość czasu uważam, że ludzie powinni potrafić zachowywać się kulturalnie @ Venom Według mnie kultura osobista u każdego człowieka powinna być na pierwszym miejscu, ponieważ świadczy ona o nim samym. Osoby kulturalne łatwiej nawiązują kontakty przez co wydaje mi się, że mają łatwiej w życiu. Głupie "dzień dobry/dziękuje/przepraszam" jest już przejawem jakiejś kultury i widać, że jednak rodzice czegoś nas nauczyli. @ Bania Według mnie kultura osobista to sposób zachowania, coś co sąsiaduje z nami całe życie, jest to wyznacznik naszego "ja", naszej osoby. Pomaga nam w komunikowaniu się z innymi, bo dzięki niej mamy jakieś tam instynkty, uczucia itd. @ Lat15 Moim zdaniem kultura osobista jest to sposób, w jaki traktujemy siebie oraz innych ludzi, zachowujemy się w społeczeństwie i wyrażamy swoją osobę. Przedstawia ona pewne wartości, które reprezentujemy i które jednocześnie mogą definiować nas jako człowieka. To m. in. na jej podstawie jesteśmy oceniani przez innych w społeczeństwie. Co więcej, wiele zależy tutaj bowiem od czasu, miejsca i sytuacji, w której się obecnie znajdujemy, ponieważ inne zachowania ta sama osoba może prezentować pijąc piwo przy barze, a inne w urzędzie załatwiając jakieś poważne sprawy czy dokonując ważnych transakcji w banku. Są to nasze maniery, nawyki nabyte w domu, sposób wypowiedzi, dobór słownictwa do sytuacji czy też inne postawy, które pokazujemy każdego dnia ludziom wokół, nie tylko z naszego bliskiego otoczenia, ale również gdzieś publicznie, np. w sklepie lub na drodze. Sami pracujemy na to, jak będziemy potem postrzegani przez innych. To od nas zależy, za kogo będziemy uważani w społeczeństwie. Jednak przyklejone raz łatki ciężko jest potem zmienić. Należy o tym pamiętać, kiedy dokonuje się wyboru swojego zachowania względem innych. Niestety często ludzie się nie zmieniają, nawet wtedy, kiedy wiedzą, że coś robią źle. Najważniejsze to uczyć się na błędach i starać się ich nie popełniać kolejny raz w przyszłości.
  13. Chciałabym Was zaprosić do kolejnego pytania tygodnia. Dziś ze mną są: @ Pauliśka<3, @ Ejdrien., @ wontekk, @ Bania, @ Chicen Przedstawiam Wam jak powinny wyglądać odpowiedzi na moje pytania! Bardzo dziękuję Wszystkim za udział!!!! Jest mi ogromnie miło! Pytanie brzmi następująco: Co sprawia, ze się uśmiechasz? Wymień i opisz. @ Pauliśka<3 Ja się ciągle uśmiecham, a więc mi dużo nie potrzeba ^^ ale oprócz tego, że praktycznie cały czas się uśmiecham jeśli ktoś lub coś nie zepsuje mi humoru, to uśmiech wywołuje u mnie mnóstwo rzeczy, miła wiadomość od kogoś kogo lubię, zabawna sytuacja, śmieszny mem znaleziony gdzieś przypadkiem, fajny kawałek w radiu, głupawka mojego psa (codziennie mnie czymś zaskakuje), ładna pogoda to, to co zdecydowanie sprawia, że się uśmiecham :), spotkanie osób które lubię, jak ktoś się do mnie uśmiecha to zawsze odwzajemniam, jak z kimś śmieszkuje ^^ ogólnie mnóstwo rzeczy ja się ciągle uśmiecham^^ @ Ejdrien. Muzyka, która mnie równocześnie uspakaja. Uśmiecham się, kiedy idę do szkoły i widzę osobę, która idzie na przeciwko mnie i uśmiecha się do mnie bez powodu. Uśmiech sprawiają również moje zwierzęta, które jako jedyne czekają na mój powrót do domu. Uśmiecham się też, jeśli mogę po prostu porozmawiać z drugą osobą. @ wontekk Masa rzeczy. Chyba nawet nie będę w stanie wszystkiego wymienić. Myślę, że widok znajomych twarzy. Gdy widzisz twarz, osobę z którą masz dobre relacje od razu się uśmiechasz. Czasem się uśmiecham jak widzę, gdy znajomi coś odwalają, wygłupiają się, a ja sobie to obserwuje i niby mnie to trochę bawi, nie tylko dlatego się uśmiecham. Miło jest jak ludzie z którymi możesz fajnie spędzić czas są szczęśliwi i też Cię to jakoś podnosi na duchu. Zdarza się również, że uśmiecham się wręcz szyderczo żartując sobie z np. kumpla z pracy czy w jakimś żarcie sytuacyjnym, często pełnym sarkazmu. Bywają sytuacje, gdzie mimo, że coś mi nie wyjdzie się uśmiecham, żeby podnieś się na duchu, tak jakoś, bo nie ma sensu się dołować zbytnio. Bywa, że nie jestem sam w beznadziejnej sytuacji i taki uśmiech od kogoś też jakoś poprawia samopoczucie. Jest jak wirus. Mało tego mam momenty, gdy uśmiecham się sam do siebie czy do telefonu, gdzie w drugim przypadku coś mi się spodoba pisząc z kimś czy w ogóle na coś fajnego trafię. Co do śmiania się do siebie to zdarza mi się to na przykład, gdy słucham muzykę, oglądam jakiś film czy anime albo coś sobie wspominam. Chodzi o to, że są takie chwilę, gdzie nawet wspomnieniami wpływamy na swój nastrój, czujemy się lepiej i jakoś tak się człowiek uśmiecha. Głupie to, ale ważne, bo łatwiej i o wiele przyjemniej jest iść przez życie z uśmiechem na twarzy. Reasumując, uśmiech jest sposobem na okazanie odczuwanego szczęścia tak po prostu w widoczny sposób. Także (: @ Bania Akurat mi do uśmiechu na mordzie wiele nie trzeba, każdy kto mnie zna dobrze wie, że jestem osobą, która potrafi śmiać się dosłownie z wszystkiego. Także wszystko co minimalnie pozytywnie, może sprawić, ze moja buzia będzie się uśmiechała. Jednakże mogę wyróżnić tu osoby, dzięki którym tego uśmiechu na mojej buzi jest jeszcze więcej. Mianowicie chodzi o moich najbliższych i przyjaciół, bo to właśnie z nimi mogę pogadać o wszystkim i cisnąć bekę na każdym kroku. Nawet na forum jest bardzo duża grupa ludzi, dzięki którym moja gębę często wypełnia uśmiech, nie będę ich wymieniał, bo skoro zamieniamy czasami kilka słów, to sami powinni wiedzieć o kogo chodzi. Generalnie to prawie każdy dzień z mojego życia jest pełny śmiechu, bo moje życie to wielki żart, więc morda cieszy się na każdym kroku. Dlatego mam kocie łapki przy oczach, bo wyrobiły się od nadmiaru śmiechu. @ Chicen Co sprawia, że się uśmiecham? Na pewno dzieci swoimi ocenami (oby więcej takich), zaangażowaniem do tego co lubią najbardziej. Co jeszcze sprawia mi uśmiech? hmm... Doje*anie batmanowi na sb i zgaszenie Gary jak peta.
  14. Chciałabym Was zaprosić do kolejnego pytania tygodnia. Dziś ze mną są @ Perez, @ To nie Ona., @ Cherry., @ wontekk, @ Jeż Alfa Jak Wam minęła środa? Zapraszam Was do odpowiadania na pytania! Miło będzie jak sami się będziecie zgłaszać! Zostawcie ślad po sobie! Pytanie brzmi następująco: Wierzysz w reinkarnację? Jeśli tak, to kim chciałabyś być w kolejnym życiu? @ Perez Hmm, trudne pytanie ale raczej nie wierzę. Jeśli coś sprawiło by, żebym wierzył to chciałbym zostać ptakiem, najlepiej orłem, latać sobie po niebie bez żadnych ograniczeń, i mieć wszystko w nosie. @ To nie Ona. Tak wierzę w reinkarnacje. Jakoś musieliśmy powstać, jakieś wspomnienia po urodzeniu są na pewno. Być może wcześniej byliśmy w innym ciele, a o tym nie wiemy, nie pamiętamy. Jeśli bym umarł, chciałbym być kotem. Ma wywalone na wszystko, podają mu to, co chce. Głaszczą i chodzi własną drogą i nikt mu nie przeszkadza. @ wontekk Jako, że z każda kolejną chwilą na tym świecie wierzę coraz mniej, w jakiś bogów i inne cuda - nie. Po prostu osobiście nie jestem do tego przekonany, jak do tego, że po śmierci można iść do nieba (wg innej religii) etc. Nie ma ku temu dowodów, takich pewnych. Tylko relacje na które nie ma 100% potwierdzeń, no chyba, że coś mnie ominęło.. @ Cherry. Wierzę i nie, lecz fajnie by było na nowo się odrobić, aczkolwiek wątpię, że jest to realne. Może jako zwierzątko, np. Kotek, lub piesek, albo osoba mieszkająca w Villi. Z jednej strony wierzę i byłoby fajnie, gdyby tak się dało, aczkolwiek zdaję Sobie sprawę z tego, że jest to mało prawdopodobne. @ Jeż Alfa Oczywiście, że wierzę. Od zawsze męczy mnie jedno wielkie pytanie, kim ja byłem w poprzednim życiu? Ile osiągnąłem? Czy cechy charakteru oraz inne rzeczy odziedziczyłem po swoim poprzednim wcieleniu? Ciężko odpowiedzieć, kim chciałbym być w kolejnym życiu. Jak często zastanawiam się kim byłem wcześniej, tak jeszcze nigdy nie zastanawiałem się nad tym, kim chciałbym być po obecnym życiu. Ale mimo to nie mam wysoko określonej poprzeczki, wystarczyłoby mi to co mam teraz. No, może jedynie trochę lepszy wygląd oraz podejście do nauki.
  15. Witam wszystkich! Wrzucam pytanie tygodnia, a ze mną dziś @ pedroslaw, @ hanik, @ Ejdrien. Proszę abyście się zgłaszali do pytań, bo ciężko znaleźć kogoś kto chce odpowiedzieć. Będzie mi również miło jak zostawicie po sobie ślad i zaczniecie się udzielać! Pozdrawiam, miłego dnia! Pytanie brzmi następująco: Co bodziesz wspominał, gdy będziesz już w podeszłym wieku? @ pedroslaw Tutaj zacząłbym od tego co to znaczy podeszły wiek? Dla mnie podeszły wiek to jakoś wiek emerytalny, czyli około 64 lat. Wtedy jeśli dożyje tego czasu, będę mógł przejść na emeryturę i żyć dostanie za 800 zł miesięcznie Myślę że do tego czasu mało będę już pamiętał dzieciństwo,( w tej chwili zamazują mi się te mniej ważne rzeczy) choć z tego okresu będę pamiętał moich dziadków. Dużo dla mnie poświecili. Kolejnym pewnie najważniejszym wspomnieniem będzie, okres poznawania się z moją dziewczyną. Ślub który nastąpi, choć pewnie rocznicę będę musiał ustawiać przypomnienia Myślę, że głównie będę pamiętał te złe rzeczy tego co do tej pory przeżyłem. Tak chyba każdy człowiek ma, te miłe rzeczy jakoś się zapomina a pamięta się te gorsze momenty (po 3 latach związku zawsze kobieta coś wypomni, to co będzie po 30 latach małżeństwa? ) Teraz będzie z górki, bo liczę na same pozytywne rzeczy Obrona inżyniera, zmiana pracy, oświadczyny i jakieś dzieci ^^ Inne rzeczy nie będą miały wtedy już dla mnie znaczenia @ Ejdrien. Najprawdopodobniej młodość. Przeprowadzka do innego miasta w młodym wieku, później gimnazjum i pierwsze zawody miłosne (xD) oraz obecne technikum, bo mam najlepszą klasę jaka może być A co więcej to nie wiem, bo jeszcze się nic nie wydarzyło @ hanik Hmm? To, że czas szybko mi przeminął. Czas jak byłem wariat jak krzyczałem i jeździłem za kochanym klubem, wszystkie Kobiety/dziewczyny które spotkałem w życiu lub też pisałem, że pieniądze to nie wszystko, ale ważne żeby zdrowie było. Ile dobrego dla siebie i nie tylko zrobiłem, a ile mogłem zrobić, jak by wyglądał mój przyjaciel którego zabito, bo chciał tylko ognia i dużo jeszcze mógłbym wymieniać
  16. Dobry wieczór. Mam nadzieję, że środa wam dość szybko minęła i zaraz będzie weekend. Leci kolejne pytanie tygodnia i kolejne odpowiedzi. Na dzisiejsze pytanie odpowiedź udzielił mi @Jeż, @Bania, @Pyton, @wontekk Osoby, które są chętne żeby wziąć udział w takiej serii, to proszę się do mnie odezwać na PW, steam lub tutaj w komentarzu. Miłego czytania. Pytanie brzmi następująco: Gdybyś mógł zaoferować nowo narodzonemu dziecku tylko jedna rade, jaka ona by była? @Jeż Hmm, nie ma tu za bardzo pola do popisu aby się rozpisać, dlatego też przejdę od razu do sedna, moją radą byłoby: Nie bój się ryzyka, dzięki niemu właśnie kiedyś wyjdziesz na potężnego człowieka @Bania Myślę, że dałbym jemu/jej cenne kazanie w postaci kilku rad. Mianowicie pewnie opowiedziałbym jej/jemu jaki to świat jest okropny, jacy ludzie są źli, żeby nie popełniał/a takich, lub innych błędów, żeby cieszył/a się życiem na swój sposób itd. Na pewno też przekazałbym, żeby był/a sobą i nie przejmowała się porażkami, a wyciągał/a z nich lekcje. Na koniec dodałbym, że zawsze będzie mógł/mogła na mnie liczyć. @Pyton Gdybym miał taką możliwość, to pewnie bym radził nie ufać szybko ludziom, których się poznaje, bo mogą wbić nóż w plecy. W tych czasach najlepiej nikomu nie ufać, bo ten ktoś może być Twoim przyjacielem, a nawet po kilku latach znajomości może Cię olać oraz tak jak wspomniałem wbić nóż. Znając Twoje prywatne sprawy, tajemnice. Wiadomo ciężko się do tego dostosować bo wystarczy, że ta osoba pomoże raz czy dwa w trudnych momentach i wtedy wierzysz, że on/ona nie zrobi Ci krzywdy skoro oferował/a pomoc, ale niestety nie zawsze tak jest. @wontekk Życie jest bardzo krótkie. Ledwo się urodzimy, a świat rzuca nam pełno wyzwać. Musimy się przy tym wszystkim rozwijać, aby znaleźć swoje miejsce na świecie. Jednak nie kieruj się tutaj tylko jakimiś pustymi wartościami. Nie uszczęśliwią Cię one. Nie twórz iluzji idealnego świata. Pamiętaj, aby w życiu robić coś co da Ci satysfakcje. Kieruj nim tak, abyś mógł powiedzieć u swojego schyłku, że jesteś z niego zadowolony. Wiadomo nie wszystko pójdzie po myśli.. czasem tak bywa, ale nie rób czegoś wbrew sobie. Rób tak, aby móc spojrzeć kiedyś dajmy na to swoim wnukom w oczy i powiedzieć, że życie potrafi być piękne i jesteś z swojego dumny. Po prostu bądź sobą, nie udawaj.
  17. Witajcie!! Dziś będzie kolejne pytanie tygodnia. Liczę na to, że się będzie podobało. Dziękuję wszystkim za odpowiedzi! Na pytanie odpowiedział mi @DealeR^ @Gdudi @Ejdrien. Osoby, które są chętne żeby wziąć udział w takiej serii, to proszę się do mnie odezwać na PW lub tutaj w komentarzu. Miłego czytania. Pytanie brzmi następująco: Wymień pięć rzeczy, które zrobiłeś w ciągu ostatniego roku, a które będziesz pamiętać do końca życia. Potrafisz? @DealeR^ 1. Ooo to może zacznę od najbliższych wydarzeń, bo trochę takich akcji w moim przypadku było. Tradycyjnie siedziałem sobie z rodzinką, a tu nagle tysiąc wiadomości w ciągu minuty, czy dam radę na chwile wyjść. Za chwilę piszą ziomki, że lecimy na pasterkę z buta, bo kolega stawia wódę. Obaliliśmy siódemkę idąc sobie kulturalnie przez las, momentami już wątpiłem, że w ogóle dam radę dojść do tego kościoła. Tym bardziej, że Dzień Święty święciłem od rana na swój sposób. Przechodzą przez parking zawsze ktoś wołał na serdecznego. Koniec końców wyszło tak, że staliśmy tłumem ludzi na skrzyżowaniu pod kościołem, przez moment to nie wiem czy 30 osób nie było. Na koniec zrobiłem sobie lekkie cardio latając o 3 nad ranem po lesie. 2. Tradycyjnie impreza majówkowa. Kolega miał wolny dom i zrobiliśmy imprezę u niego. Wódki brakło to poszliśmy do okolicznej wsi na 18. Pamiętam tylko, że było dosyć spokojnie i przepijałem wódkę keczupem, bo mieli mojego ulubionego Kotlina. ? Nawet nie miał kto wódki pić, no to musiałem rozkręcić towarzystwo. Odkręciłem pół litra nalewki jagodowej i wypiłem prawie na hejnał. Nie zdążyłem usiąść na ławce, a wtedy bardzo wiało i wpadłem do ogniska. XD 3. To chyba jak jechałem z plecakiem pełnym liści i nagle z oddali wyłonił się radiowóz. Farta miałem, że akurat z naprzeciwka, bo mógłbym mieć lipe. Tak i tak się patrzyli, bo trochę śmiesznie trzeba przyznać wyglądał gość w okularkach z irokezem na ścigaczu. XD Mandacik za brak kasku mógłbym przyjąć, ale gorszy ten za brak prawa jazdy i za zawartość plecaka. Przyznam, że trochę się obsrałem. Szczęście mi dopisało i dwie godziny później już robiliśmy makumbę. ?? 4. Pierwszy indywidualny trening Muay-Thai. Idąc tam czułem się na siłach, no kurde jednak sporo ćwiczyłem i bić też się lubię, no to myśle sobie, że na początku to będą jakieś proste rzeczy i będzie łatwo. Wyszło tak, że po 5 minutach rozgrzewki nie miałem siły się podnieść. Jakoś wytrzymałem półtorej godziny treningu. Zadzwoniłem po chłopaków, bo jestem po treningu i możemy się kumać. Byłem tak wycieńczony, że nie mogłem ręki podnieść. Wypiłem chyba dwa tyskie, spaliłem śmiesznego papierosa i obudziła mnie muzyka na jakiś dymarkach. XDDD 5. Wynosiliśmy kolegę w stabilizatorze z I piętra po rusztowaniu. ?? Tutaj nie będę się za bardzo rozpisywał, bo szczerze to nawet za bardzo tego nie pamiętam. @Gdudi 1. Założyłem Tindera po raz 7 (początek września; zwykle usuwam, gdyż służy mi do parowania i śmiania się z ludzi, a z czasem brak nowych ludzi do parowania nudzi). Zapewne zastanówcie się- dlaczego? A dlatego, że po raz pierwszy trafiłem ze zdjęciem i opisem w punkt. Nie skłamie mówiąc, że co 4 para sama z siebie pisze do mnie. Śmieszne i ciekawe, bo zwykle max 2 tygodnie miałem, a tu proszę! Śmiesznie jest, polecam! 2. Zawód miłosny... Nic nowego i ciekawego, ale był to niejaki przełom w moim życiu, rozumiejąc wiele spraw. Całe życie prawiłem morały, sam mając przy dupie takiego "pasożyta". W szczegóły nie chce wchodzić, ale zaufajcie mi, wyszedłem z tego mądrzejszy. 3. Pojechałem sam na obóz z dzieciakami, sam czując się jak dzieciak xD To śmieszne, gdy tak skrajnie nieodpowiedzialna osoba, zapominalska i niepunktualna osoba jedzie na sportowy obóz w roli trenera, kompletnie sama i bez planu, co na robić. P.S. DAŁEM RADĘ. XD 4. Zacząłem zarabiać normalne pieniądze, co jest fajnym uczuciem, gdy jednocześnie sobie człowiek dziennie studiuje. No chyba nic więcej dodać nie muszę, kto zarabia 1000+ ten wie, że fajnie jest mieć kasę. 5. Ogarnąłem się życiowo, co jest wypadkową przynajmniej z trzech punktów wyżej, jestem bardziej świadomy siebie, swojej osoby i czuje, że mam dużo bardziej otwartą głowę na to, co los mi daje, a nawet na to, co mi już dał. @Ejdrien. 1. Byłem po raz pierwszy w górach, no i wiadomo zrobiło to dla mnie wrażenie. Ale raczej jednorazowy zachwyt, bo tydzień wystarczył, żeby objechać wszystkie atrakcje i drugi raz raczej tam nie pojadę. Chyba, że ze swoim dzieckiem 2. Zdałem pierwszy z trzech egzaminów zawodowych na moim kierunku w Technikum, no nie zapomnę tego do końca życia, bo na wyniki czekałem całe wakacje i stres trzymał do końca 3. Osiemnaste urodziny to jak osiemnaste urodziny, pierwszy raz z alkoholem i w ogóle 4. W wakacje wybraliśmy się na przejażdżkę rowerami jak co dzień, pojechaliśmy gdzieś przed siebie, a jeszcze jak nam zostało 5 km do domu, to zaczął padać deszcz Dopiero jak dojechaliśmy do domu, to okazało się, że zrobiliśmy trochę więcej niż 40km. 5. Pierwszy raz dałem się namówić kolegom na jakąś imprezę szkolną i nie żałowałem, bo nigdy wcześniej się lepiej nie bawiłem. Po 6 godzinach było mi mało
  18. Dobry wieczór! Dziś leci kolejne pytanie tygodnia. Mam nadzieję, że spodoba się pytanie jak i odpowiedzi. Na dzisiejsze pytanie odpowiedź udzielili mi @Pyton @wontekk @Nicia. @Wredna^^ Osoby, które są chętne żeby wziąć udział w takiej serii, to proszę się do mnie odezwać na PW lub tutaj w komentarzu. Pytanie brzmi następująco: Twoim zdaniem samobójstwo jest oznaką słabości, czy odwagi? Uzasadnij wypowiedz. @Pyton Moim zdaniem samobójstwo jest oznaka głupoty no i w sumie słabości. To samo dotyczy tez samookaleczenia się. Kiedyś nawet sam starałem się jakoś pomagać osobom takim, ale są ludzie którzy robią to specjalnie by zwrócić na siebie uwagę. Wmówili sobie, że robienie sobie krzywdy pomaga, bo ktoś tak powiedział. Dla mnie to selekcja naturalna. Czym więcej samobójców tym ich mniej. Cytując rapera jakim jest Eripe "Gardzę samobójcami". Dlaczego? Wystarczy pomyśleć, że niektóre te osoby robią to przez jakieś głupie powody typu - zraniona miłość. Są zdrowi, niektórzy maja i dobry dom, a mimo to dla nich najważniejsze jest sprawianie sobie krzywdy, dążenie do śmierci. Inni ludzie rodzą się z chorobami lub po czasie dostają komunikat od lekarza, że są śmiertelni chorzy i chcąc nie chcąc żyją wiedząc, że w końcu śmierć przyjdzie i nic z tym nie zrobią. "Jedni walczą o życie inni oddają je za darmo" Jedni znów są niepełnosprawni i musza z tym sobie radzić. Ludzie krzywdząc siebie tez myślą tylko o sobie i wmawiają sobie, że nikt się nimi nie interesuje, a gdy w końcu zrobią krok i się zabija zostawiają bliskich w rozpaczy. Tutaj również mogę zacytować pewne słowa, które kiedyś usłyszałem w pewnej piosence na yt (karolxd - nie jesteś sam) "każdy śmiało się rani, może weź pomyśl zanim uwolnisz kogoś i że patrząc na paczkę z żyletkami szarpiąc się na życie, tracisz o wiele więcej komuś pęka serce, ty tylko ponosisz konsekwencje". Wszystko zależy od charakteru człowieka czy jest to osoba zdolna do walki, która podnosi się mimo trudu i żyje w tym świecie czasem niesprawiedliwym czy jest własnie osoba, która woli iść na łatwość i zniknąć raniąc innych przy tym. Każdy wybiera swoja drogę w życiu i każdy może zdecydować jak ona się potoczy przez mniejsze czy większe wybory. @wontekk Myślę, że to bardzo złożony temat. W zależności od doświadczeń można odpowiedzieć różnie. Jak dla mnie zrobienie czegoś takiego wymaga ogromnej odwagi, bo chyba każdy miał pewne myśli. Tak to są te długie wieczory, gdzie myślami zachodzimy bardzo daleko, jednak mimo wszystko boimy się śmierci. Pozostaje jakaś chęć do życia, poznawania świata, ludzi itd. Co zabawne najczęściej te same powody są często chyba powodem samobójstw. Wiecie - 'presja obecnego świata', życia wg określonych norm, presja finansowa, brak zrozumienia, problem z nawiązywaniem relacji społecznych - to są tylko niektóre rzeczy, które popychają ludzi do samobójstwa tak myślę. Z drugiej strony to też może być słabość, bo czemu tak łatwo się poddać. "Nie szkoda Ci życia?" No właśnie i tu mamy kwestie punktu widzenia, bo samobójcy nie będzie mu go szkoda(ma go dosyć), ale dla osób, które się boją śmierci będzie to przejawem słabości. Ktoś nie był wystarczająco silny, aby sobie poradzić z życiem i się go pozbył. Dla mnie to chyba pozostanie trochę jednym, a trochę drugim. Samobójstwo będzie objawem słabości, a raczej tchórzostwa przed życiem, ale i jednocześnie odwagą i głupotą. Ciężka sprawa.. Można długo rozważać. @Nicia. Moim zdaniem samobójstwo jest oznaką słabości jak i również odwagi. Nie potrafię dokładnie stwierdzić do którego jestem bardziej przychylna. Według mnie ktoś kto się zabija jest z reguły człowiekiem słabym psychicznie, ponieważ nie potrafi żyć z problemami, które go otaczają przez co decyduje się na skończenie żywota. Z drugiej strony osoba która popełnia samobójstwo jest w jakimś tam stopniu odważna.. Ja osobiście nie umiałabym odebrać sobie życia, bo po pierwsze boję się śmierci, a po drugie kocham życie, które jest niekiedy ciężkie, ale jednak jest dużo pozytywów. @Wredna^^ Samobójstwo czyli samowolnie odebranie sobie życia jest w pewnym stopniu aktem słabości psychicznej i tchórzostwa, ale z drugiej strony odwagi. Zazwyczaj ludzie sięgają po odebranie sobie życia po pewnych niepowodzeniach życiowych bądź wtedy kiedy nie radzą sobie z zaistniałą sytuacja i uważają, że odejście z tego świata jest najlepszym wyborem w danej chwil. Myślą, że cały świat jest przeciwko nim i są zdani tylko na samych siebie. Uważają, że są nie potrzebni i nic nie osiągną, a wszystko co robią jest złe. Jednak ludzie działając pod wpływem emocji i problemow nie do końca zdają sobie sprawę jakie to niesie konsekwencje nieodwracalne, a często także taka osoba zostawia bliskich w ciężkiej sytuacji i problemy częściowo spadają na nich. A z każdej sytuacji można szukać wyjścia, bo nie ma sytuacji bez wyjścia. Podsumowują popełnienie samobójstwa jest aktem słabości i tchórzostwa z pewnym stopniem odwagi.Jednak ta odwaga nic nie zmienia ponieważ nie rozwiązuje problemow, a po prostu odbiera życie w danej chwili. A wy co sądzicie na ten temat? Życzę wam miłej nocy i dziękuję za odpowiedzi!
  19. Witam! Dziś kolejna część Pytanie Tygodnia. Mam nadzieję, że spodoba Wam się ten odcinek. Dzisiaj zobaczymy co sądzą nasi ochotnicy, a o to oni: @Bania, @Rose, @Mały Wredny Pogodynek^^, @Profesor.. Serdecznie zapraszam do czytania ich odpowiedzi! Osoby, które są chętne żeby wziąć udział w takiej serii, to proszę odezwać się do mnie na PW lub tutaj w komentarzu! Pytanie brzmi następująco: Kupujesz nowe mieszkanie i organizujesz parapetówkę. Kogo z forum zapraszasz na tą imprezę i dlaczego? Jak ona by wyglądała? @Bania @Kaja. - Pani Prezes musi pomóc mi coś ugotować i ogólnie to jeden z moich najlepszych kompanów do picia. @Nicia. - Już od dawna chciałbym spotkać mojego zioma i podobno ma mocną głowę do procentów. :O @JK. - Musi ktoś Nicie odprowadzić do domu. @Pyton - Z tym alkusem ze śląska już od dawna jestem ugadany, więc przy takiej parapetówie będzie okazja się kulturalnie napić. :V @Śpiochu. - Cziter potrzebny, żeby szoty rozdawać i cziterkę @asas pilnować. :v @Wredny^^ - Marek był ciekawy co biorę, więc chętnie mu pokażę temat i podzielę się. @✈wrak_piracki✈ - Pjoter sympatyczny kolega, więc chętnie bym go przy okazji poznał. @exe - To mój najlepszy przyjaciel. XDDDDDDDDD @GaraGT6 - W końcu napiłby się porządnych trunków, a nie tylko ta najtańsza z żabki. :/ @mefka. i @Zakręcony. - Nareszcie spotkaliby się jak chłop z chłopem. @Pauliśka<3 - Żebyś mogła mi w końcu dokopać. @Batman ♥ i @Batmanka ♥ - Nawet was lubię, bardziej Justynkę, ponieważ Mati to taki cham troszkę, ale razem są bardzo sympatyczni. @Nataliaa. Chętnie bym ją poznał! Reasumując. Moja domóweczka-parapetóweczka to byłby jeden, wielki rozpie..., na którym panowałaby super atmosfera, w miłym gronie i przy dobrych tematach takich jak: alko, alko, alko. Wieczór zostałby podsumowany walką wieczoru między Jackiem i Wackiem. Następnego dnia zapewne każdy by miał kaca życia, oczywiście wszyscy, oprócz Wojtusia, bo on do kaca nie dopuszcza. @Mały Wredny Pogodynek^^ @Wredny^^ - To chłopak z poczuciem humoru i dystansem do siebie. Mógłbym z nim poimprezować. @Wredna^^ - Jest to osoba, z która można porozmawiać, ale także jest osobą co lubi się pośmiać i myślę, że odnalazłaby się w takiej sytuacji. @Śpiochu. - Jest w porządku kolegą, z tego co wiem lubi też sobie czasem wypić, a więc myślę, że byśmy mogli razem pobalować. Z reguły lubi sobie porobić beke. @asas -Jest miła osobą, trochę skrytą i cichą. ale mimo to nie mogłoby jej zabraknąć, bo wydaje się, że pozory mogą mylić i czasem lubi się oderwać od codzienności. @Janas. - To bardzo pozytywna osoba. Z chęcią zobaczyłbym go na imprezie i porozmawiałbym przy wysokoprocentowym trunku. @Kisielkova. - Wydaje się być spoko dziewczyną, da się z nią porozmawiać chyba o wszystkim. Myślę, że jakbym ją zaprosił, to nie odmówiłaby przyjścia i poimprezowania. Wyglądała by jak każda parapetówka. Na pewno był by pity alkohol. Myślę, że ta parapetówka była by dobra i dobrze zapamiętana. @Rose Dobra kupiłam mieszkanie, organizuję parapetówkę... Na mojej imprezce nie mogłoby zabraknąć @Kisielkova. (fajna wariatka, która by rozkręciła imprezkę), @Perez (fajny i uroczy facet), @exe(fajnie się z Tobą pisze), @Discus (nie mogłam się pojawić kiedy przyjechałeś do Lublina, a więc mielibyśmy szansę na następne spotkanie). Oczywiście jak wszyscy oznaczeni goście byliby u mnie odpaliłabym muzyczkę, wystawiła browarki/zrobiła drinki. Kiedy bylibyśmy dobrze wcięci zrobiłabym konkurs karaoke(kto wygrywa ten pije bombe(mix alkoholi)). Mam 2 gierki do picia z mojej 18stki, więc na pewno byśmy wykorzystali. Oczywiście z Andziulką zapalilibyśmy wiadro z kalosza i tańczyli do białego rana! @Profesor. @Pani Profesor. - Dlaczego ona? Dlatego, bo jest mi najbliższą osobą. ?❤ @GaraGT6 - Takiego alkoholika na wixie nie może brakować. @exe i jego siske - Znam go trochę i lubię go denerwować. ? Siske, ponieważ chcę poznać. XD Administrację forum - Znam już trochę wszystkich i wypadałoby ich zobaczyć. ? @Kisielkova. - gdyż, iż, ponieważ, tak. XD @Śpiochu. - Gra odpalony i chciałbym sety od niego. @Paranoik - Jest chorym pojebem. Bym się z nim dogadał. ? Miejsce jakieś przy jeziorku. ? Impreza by była tematyczna. Wszyscy się przebierają za dresów z Rosji. Oczywiście hardbass by leciał i taka typowa Ruska biba. ? Na sam koniec chciałabym podziękować Wszystkim za wzięcie udziału. Miłej nocy!
  20. Witam Moi mili w kolejnej części Pytanie Tygodnia. Z powodu braku czasu naszej Redaktorki @Cherry., ja przejmuję tę serie i mam nadzieję, że Wam się spodoba ten odcinek. Dzisiaj zobaczymy co sądzą nasi ochotnicy, a o to oni: @Mały Wredny Pogodynek^^, @Cherry., @Wredna^^, @Jeż i @Paranoik. Serdecznie zapraszam do czytania ich odpowiedzi! Osoby, które są chętne żeby wziąć udział w takiej serii, to proszę odezwać się do mnie na PW lub tutaj w komentarzu! Pytanie brzmi następująco: Co myślisz o ludziach, którzy zażywają narkotyki? Czy tacy ludzie zaczynają brać, ponieważ "jak moi kumple to i ja", czy raczej z problemów i próby odcięcia się od świata? @Mały Wredny Pogodynek^^ Myślę, że osoby stosujące używki i inne środki podobnie działające, są lekkomyślni i nie do końca chyba wiedza co może spowodować stosowanie ich, ponieważ zażywanie tego nie prowadzi do niczego dobrego, a często może uzależnić czy też wywołać efekty uboczne na zdrowiu. Ludzie w dzisiejszych czasach sięgają po narkotyki i innego typu używki myślę, że z kilku powodów, a nie tylko jednego ponieważ każdy jest inny. Nie jest to jedynie spowodowane tym, ze biorą koledzy to i ktoś weźmie, ponieważ chce im dorównać i zaimponować, bądź też błędne myślenie, że zyska dzięki temu popularność w gronie towarzyszy czy będzie bardziej lubiany. Jednak zdarza się, że ludzie biorą ponieważ nie radzą sobie w życiu i chcą się odciąć od świata. Myślą, że to im pomoże, a w rzeczywistości tylko ludzie wpadają w nałóg i chcą więcej i więcej. Zazwyczaj idą w złym kierunku i zamiast wyjść na prostą, to jeszcze bardziej komplikują sobie sytuacje, a można znaleźć też takich co biorą sporadycznie tylko dla efektu, które wywołują wyżej wymienione substancje. Tak jak napisałem są różne powody i nie da się jasno odpowiedzieć na to pytanie, ale myślę, że udało mi się chociaż trochę do tego nawiązać. @Cherry. Myślę, że z obu tych przyczyn, już mówię dlaczego. "Jak moi kumple to i ja" - gdybyśmy wzięli takiego nastolatka, to pewnie właśnie to sformułowanie byśmy od niego usłyszeli, bo teraz w większość młodzieży w ten sposób robi, można to zauważyć w szkole, kiedy znajdzie się jedno towarzystwo, które pali to naciągają resztę i kto słabszy - ulegnie i myślę, że tak samo z narkotykami, ale to po 18 roku życia, lecz są ciekawskie osoby, które będą chcieli spróbować wcześniej. Problemy lub odcięcie się od świata? Jest to jakaś ucieczka, bo popada się w taki stan, który no ciężko mi opisać, ale takiej w rodzaju fazy, wszystko wiruje i robimy różne dziwne/śmieszne rzeczy. Myślę też, że osoby, które są słabe psychicznie sięgają po takie rzeczy, albo ciekawskie. @Wredna^^ Trudno mi oceniać ludzi ogółem, którzy tzw. ćpają, piją czy jarają. Każdy z nas jest inny, każdy ma jakieś problemy. Każdy ma inną historię z dragami. Jest mi żal takich ludzi, którzy ćpają, to jest smutne, że marnują w taki sposób swoje życie. No, ale to jest ich życie i nie mi jest to oceniać, dlaczego w ten sposób niszczą swoje życie. 2. Moim zdaniem osoby, które zaczęły brać narkotyki, to w sumie z dwóch powodów: - Jak niektórzy mówią - "W życiu trzeba wszystkiego spróbować" - wiec jak kumple to i ja. Ćpanie w otoczeniu znajomych jest na pokaz. - Drugi powód może być taki, że kiedyś tam w życiu tym osobom się nie układało i zaczęli zażywać narkotyki, pewnie z powodu słabej psychiki. Każdy z nas próbuje jakoś uciec od rzeczywistości. Jedni ćpają, drudzy pija, a trzeci szukają porad u specjalistów. Myślę, że osoby uzależnione od narkotyków, biorą by wyłączyć się od świata i widzieć to co chcą zobaczyć. @Jeż Hmm, na to pytanie nie znam dokładnej odpowiedzi, ponieważ nigdy się w to nie wpakowałem i nie zamierzam, lecz moim zdaniem jest kilka powodów dla którego ludzie zażywają narkotyki. Jednym z nich jest chęć bycia "fajnym" wśród znajomych, "bo skoro oni biorą narkotyki i są tacy fajni to dlaczego ja nie mogę?". Innym zaś powodem dla którego ludzie popadają w takowy nałóg jest depresja, ludzie którzy popadli w bardzo ciężkie kłopoty, mają ciężko w życiu nie wiedzą co mają z sobą zrobić nieraz zasięgają po narkotyki, ponieważ mają nadzieję, że przez narkotyki zapomną o tym wszystkim co ich otacza, odstresują się, lecz wątpię, aby to działało... Moim zdaniem, to przynosi więcej kłopotów jak korzyści. W życiu poznałem już wielu ludzi, którzy mieli styczność czy też nadal mają z narkotykami, lecz do wszystkich czuję to samo - pogardę. Tutaj jest mi obojętne, czy ludzie biorą, ponieważ mają problemy, czy też biorą dla szpanu - narkotyki to narkotyki, nikt ich nie zmusza do tego pod żadną groźbą, więc biorą na własną odpowiedzialność i z tego względu nie mam zamiaru im współczuć. O tyle, co zawsze, gdy widzę potrzebującą osobę lub ciężko chorą, to gdy tylko mogę to staram się im pomagać (Może to ze względu na to, że sam wiem jak to jest być chorym, a zarazem potrzebującym?) o tyle do takich ludzi nawet się nie nachylę. @Paranoik Zależy od tego w jaki sposób są definiowane "narkotyki" i jak je dzielimy, a także co uwzględniamy pod którą kategorię... Patrząc od podstawy, narkotyki twarde to największe ścierwo i gówno, które niszczy ludzi, ale ch#j wie po co nawet tego próbują. Moje zdanie na temat miękkich narkotyków jest nieco inne, wychodzę z założenia, że wszystko powinno się w życiu spróbować, ale trzeba robić to z głową. Jeśli już zagłębiać się w temat... Polska nie uznaje alkoholu i nikotyny jako narkotyk, a w nie każdym kraju tak jest. Jest on zazwyczaj legalnym narkotykiem i w szkołach jest taktowany podobnie jak wszystkie inne. Tak samo jest z marihuaną, która w wielu krajach jest legalna lub stopniowo legalizowana. Dla przykładu muzułmanie często rezygnują z alkoholu, a jako zamiennik wybierają po prostu wspomnianą już marihuanę. Nawet durne leki przeciwbólowe, typu APAP czy Ibuprom są czasem uznawane za narkotyk, tak samo jak kofeina. Patrząc pod tym względem jestem osobą, która kilka razy dziennie zażywa wspomniane narkotyki. Wstając rano, nie umiem poprawnie obejść się bez kawy, a do niej oczywiście miło jest zapalić papierosa. W ciągu dnia spalam średnio od 8 do nawet 30 papierosów (w przypadku picia alkoholu). Gdy boli mnie głowa, czasami skłonię się do zażycia Ibupromu lub przy urazach takich jak skręcenia, złamania czy w przypadku gdy miałem zerwane wiązadło, czasami było ciężko obejść mi się bez silnych leków przeciwbólowych. Kładąc się spać, a raczej przed tym, będąc w kraju muszę połknąć tabletkę leku nasennego (od kilku lat mam problemy z zasypianiem i bez nich nie mogę funkcjonować normalnie), jednak często będąc poza nim mogę po prostu odpalić sobie sporego blanta i działanie jest niemal takie samo. Wszystko to przez niektóre osoby, w niektórych krajach i w niektórych miejscach na świecie, jest uznawane za narkotyk. Nie powinienem wypowiadać się o innych, tak samo jak nie znam powodu dla którego te osoby spróbowały, jednak zazwyczaj nie uważam to za coś złego, o ile są to narkotyki miękkie. Jednak zawsze trzeba uwzględnić fakt, czy nie cierpią przez to najbliżsi. Jak już wspomniałem jestem zdania, że wszystkiego powinno się w życiu spróbować, ale z umiarem, tak też wygląda moje podejście do świata i narkotyków, które próbowałem, więc co najwyżej mogę wypowiedzieć się o samym sobie. Ja spróbowałem z czystej ciekawości, chęci poznania działania, wszystko jest inne, gdy o tym słyszymy, a staje się inne jak to poznamy. Nie żałuje, że spróbowałem i nie żałuję, że sam na sobie sprawdziłem działanie, bo tak naprawdę opisy i definicje działania są zazwyczaj ogólne, a rzeczywiste działanie jest sprawą całkowicie indywidualną. Na sam koniec chciałabym podziękować Wszystkim za wzięcie udziału i @hania za zrobienie grafiki. Miłej nocy!
  21. Moje lenistwo sięga zenitu, ale cześć wszystkim tą jakże już ciemną i chłodną środę, która dobiega końca. Dobrze minął Wam dzień? To fajnie, bo mi też. Pora na kolejne pytanie tygodnia jak co tydzień w każdą środę. Wzięłam dziś Panów, ponieważ ostatnio były Panie. Oczywiście z góry dziękuje za wypowiedzi od osób do, których napisałam. Osoby inne dla urozmaicenia, bo czemu by nie? Ciągle te same osoby to się zanudzić można. Zapraszam do przeczytania, a następnie do zostawienia po Sobie śladu w postaci komentarza, lub reakcji. Za każdą wypowiedź otrzymujecie Miłej lektury! Pytanie Tygodnia jest następujące: Na co szkoda czasu i dlaczego? @Janas. Na wszystkie rzeczy, czynności, których w rzeczywistości robić nie potrzebujemy. Szkoda czasu m.in na: Lenistwo - niby wszystko byśmy zrobili, a jeśli zastanowimy się ile jest do pracy, to nam się odechciewa. Narzekanie - narzekać potrafimy na wszystko, ale, żeby coś zmienić to już się nie chce i błędne koło się zamyka. Nadmierne przebywanie przed laptopem, telefonem i w internecie - największa strata czasu XXI wieku. @ALEKS Moim zdaniem nie warto marnować czasu na bycie miłym dla ludzi. Lepiej być chamskim, dzięki czemu nikt nie będzie się dziwić, że zachowałeś się jak cham, a osoby, które Cię polubią, prawdopodobnie będą Cię lubić już zawsze. @Chicen Jak dla mnie szkoda czasu na miłości na odległość, gdyż w 95% taka miłość nie przetrwa i mówię tu też z własnego doświadczenia, i nie tylko z własnego, bo mam kilku kolegów którzy też przeżyli to samo. @aka900 Bardzo proste pytanie, na nudę. Nie należy się nudzić zawsze trzeba się dobrze bawić a najlepiej spędzać go w gronie miłych osób na Patospeaku @KoxxiK Moim zdaniem, szkoda mi czasu na dojeżdżanie autobusem do szkoły, ponieważ codziennie tracę na to około 2 godzin dziennie (w tą i z powrotem), jeśli miałbym szkołę o wiele bliżej, lub nie dojeżdżałbym komunikacją miejską zajmowało by mi to o wiele mniej czasu, którego mógłbym przeznaczyć na inne rzeczy np. praca, hobby. Szkoda mi czasu na bezsensowne kłótnie, które nic nie wniosą do mojego życia. @BallOfFire Na co szkoda mi czasu.. Hmm.. Na pewno szkoda mi czasu na rozpamiętywanie przeszłości. Czasami są takie chwilę, że człowiek myśli sobie, co mógł zrobić lepiej, zaczyna żałować swoich wyborów i tego, że nie zrobił rzeczy, na którą miał ochotę. Tak naprawdę nie ma co się zastanawiać nad tym, bo tak naprawdę nie jesteśmy w stanie cofnąć się w czasie i naprawić swoich błędów. Musimy żyć teraźniejszością, a także myśleć nad tym, co może wydarzyć się w przyszłości i wtedy podjąć dla siebie jak najlepszą decyzję, której nigdy nie będziemy żałować.
  22. Cześć, cześć. Tydzień temu nie było owej serii, ponieważ brak czasu za co Was przepraszam, ale wracamy na nowo z tym. Do dzisiejszego pytania tygodnia wybrałam płeć trzy płcy piękne, a są to: @Nielegalna<3❤, @Kaja., @Nicia. - Za co dziękuje, że poświęciły Swoją chwilę. Zapraszam do czytania, komentowania i zostawienia reakcji, jeśli się Wam spodobało! Pytanie Tygodnia brzmi: Skoro życie jest takie krótkie, dlaczego robimy rzecz, których nie lubimy? @Nielegalna<3❤ Może dlatego, że zbyt często przejmujemy się otoczeniem i opinią innych, może jesteśmy zbyt nieśmiali, może wykonujemy jakieś czynności rutynowo i nie potrafimy tego zmienić, np. zamiast zrobić sobie na kolację jajecznicę, którą lubimy robimy sobie kanapkę z dżemem, bo tak łatwiej... może wolimy chodzić na skróty, a nasze lenistwo jest jak liczba 8 - jak się położy to staje się nieskończone, nie wiem. @Kaja. Głównym problemem jest to, że życie często zmusza ludzi do robienia rzeczy, których nie lubią, które w żadnym stopniu ich nie interesują. Gdy jesteśmy dziećmi dorośli wmawiają nam, że sami pracujemy na swoją przyszłość, że mamy się uczyć, odpowiednio zachowywać aby było nam łatwiej i abyśmy mogli spełniać się czy to zawodowo, czy w czymkolwiek zapragniemy. Jednak realia są nieco inne, ponieważ żyjemy w kraju gdzie nawet po wykształceniu wyższym czasami ciężko o pracę, która nas naprawdę interesuje, na którą przygotowywaliśmy się kilka dobrych lat. No i wtedy jesteś w punkcie zero, zaczynasz dorosłe życie, przybywa wiele podstawowych wydatków jak opłacenie czynszu, kupienie artykułów spożywczych, detergentów itp. W takich momentach ludzie łapią się byle jakiej pracy aby mieć co włożyć do garnka, aby móc odłożyć sobie kilka groszy na drobne przyjemności. Druga sprawa, robienie rzeczy których nie lubimy, w jakimś stopniu przybliża nas do tego co chcielibyśmy robić. Kilkoma słowy, jak sobie pościelesz, tak się wyśpisz. Wydaje mi się, że kolejnym powodem, dla którego ludzie nie robią tego czego chcą, jest to, iż obawiają się reakcji otoczenia. To straszne, ale ludzie w XXI wieku są strasznymi egoistami i egocentrykami. Uważam, że jest to schorzenie nas wszystkich, często oceniamy inne osoby nawet nieumyślnie, dlatego większość zachowuje się według ustalonego wzorcu, co często koliduje z tym czego pragniemy, a dzieję się tak tylko dlatego, że nie chcemy odstawać od tłumu i być przedmiotem oceniania innych osób. @Nicia. Pytanie ciężkie na rozkminę, której dzisiaj nie mam, ale spróbujemy powalczyć. Prawdą jest to, że faktycznie robimy rzeczy których nie lubimy, ale jesteśmy na przykład do tego zmuszeni. Nawiązuje tu powiedzmy, że do pracy. Jeżeli ktoś posiada pracę dobrze płatną, ale jej wręcz nie cierpi, to raczej dalej będzie utrzymywał się na stanowisku, ze względu właśnie na zarobki. Skoro jest kasa to znaczy, że człowiek może pozwolić sobie na dobra materialne, które w jakiś tam sposób mogą dać mu szczęście, mam tu na myśli samochody, ubrania, wycieczki itd. Kolejna rzecz praca może być fajna, ale ekipa w niej już nie. Wtedy jesteśmy zmuszeni do utrzymania kontaktów z osobami, których nie lubimy, jednak jesteśmy zobowiązani do komunikacji z nimi. Innym przykładem mogą być czynności codzienne. Tutaj za przykład mogę podać siebie. Nie lubię sprzątać i to bardzo, no ale skoro życie trwa załóżmy 70 lat, to nie będę przez 50 lat żyć w brudzie. Sprzątam bo muszę. To samo tyczy się gotowania, prasowania itd. Robimy to bo jesteśmy głodni, a więc zaspokajamy swoje potrzeby fizjologiczne. Prasowanie i inne codzienne obowiązki, to rzeczy które musimy robić, aby funkcjonować w normalny sposób. Myślę, że to pytanie głównie tyczy się osób które nie są milionerami, bo tacy to na pewno robią wszystko to co lubią!
  23. Witam wszystkich zgromadzonych, chciałbym z góry przeprosić za to, że zamiast wczoraj, to dziś jest pytanie tygodnia. Było to spowodowane tym, że nie miałem już czasu. Życzę czytelnikom miłego dnia i zachęcam do komentowania! Na moje pytania odpowiedziały następujące osoby: @Bania @Kaja. @Pyton @Cherry. @GIORGIO ULANI. @Nicia. Serdecznie wam dziękuje za poświęcenie waszego czasu i odpowiedzenie mi na to pytanie. Pytanie brzmi następująco: Co według Ciebie ma największa wartość w życiu? @Nicia. Wooo, ciężkie pytanie, ale lubię takie! Nie jestem w stanie odpowiedzieć na to pytanie wybierając tylko jedną wartość, dlatego wybiorę parę. Na pierwszym miejscu stawiam rodzinę, szczególnie tą najbliższą, w tym przypadku będą to moi rodzice, których kocham bardzo, którzy nauczyli mnie bardzo dużo w życiu i którzy wspierali w moich przeróżnych decyzjach życiowych. Nigdy się ode mnie nie odwrócili. Właściwie większość mojej rodziny jest taka pomocna, dająca wsparcie i miłość, jednakże to rodzice kształtują nas w głównej mierze. W przyszłości gdy założę swoją rodzinę, zapewne będę wpajać moim dzieciom, takie wartości które przekazali mi rodzice, głównie empatia, wrażliwość, miłość, ambicja, szacunek do innych i takie tam. Na drugim miejscu stawiam miłość a także przyjaźń. Powszechnie wiadomo, że ludzie to ssaki, które łączą się w pary, ponieważ nie są w stanie samotnie spędzać życia. Każdy z nas potrzebuje drugiej połówki, takiej bratniej duszy. Miłość w jakimś stopniu jest przyjaźnią, bo inaczej taka miłość długo nie przetrwa. Równie ważna jest miłość do samego siebie, nie mam na myśli tu nie wiadomo jakiego narcyzmu. Tylko szacunek do siebie, życie w spokoju z samym sobą...Jeżeli chodzi o przyjaźń no to wiadomo, osoby które nas wspierają, doceniają, pomagają nam, głównie to podobieństwo miłości jednak nie do końca. Mogłabym się rozpisywać na te dwa tematy, jednakże krótko podsumuję pewnym cytatem „Miłość łączy serca, a przyjaźń umysły.” Trzecią i ostatnią wartością jest zdrowie, bez tego nie jesteśmy w stanie normalnie funkcjonować. Bez zdrowie jesteśmy praktycznie więźniami życia, nie możemy spełniać marzeń, nasze samopoczucie jest negatywne, przez co pewnie odrzucamy też ludzi, ale nie chcę się w to zagłębiać. Potrzebna jest przy tym wiara, pozytywne nastawianie a także te wartości, które wymieniłam wyżej. @GIORGIO ULANI. Największą wartość w życiu ma rodzina, miłość, wiara, zdrowie. Jednak taka najważniejsza dla mnie jest miłość, ponieważ gdy znajdziesz ukochaną Ci osobę wszystko inne możesz sam zapewnić, chodzi mi o to, że możesz z nią założyć własną rodzinę, tysiące nie zapomnianych chwil, piękne życie, łatwiejsze, bo wtedy trudy smutki przeżywa się razem, mając druga połówkę to tak jakby mieć swojego własnego nauczyciela, bo pomimo tego, że się jest człowiekiem to się popełnia wiele błędów i naprawdę wiele można się nauczyć od dziewczyny, chociażby zapanować nad emocjami co jest naprawdę bardzo dużym plusem, pomaga lepiej żyć oraz inaczej reagować na niektóre sytuację, ktoś pewnie pomyśli, że pieniądze maja największą wartość, owszem i tak jest no trzeba się narobić aby go mieć, bo za niego można kupić wszystko, ale ja wybrałem miłość, ponieważ bycie z kimś i prowadzenie się razem przez życie jest piękne, wytrzymać w związku czy małżeństwie kilkadziesiąt lat i powiedzieć sobie na starość niczego nie żałowałem... @Cherry. Myślę, że największą wartość w życiu ma zdrowie, bo jakby na to nie patrzeć dbamy o to, odkąd się urodzimy. Lepiej być zdrowym, niż jeździć po szpitalach, mieć operacje, lub cokolwiek inne. Dlatego warto dbać o zdrowie, o swój wygląd i to co jemy. Wartością dla Naszego życia może być też wiara, bo jeśli byśmy w nic, albo w nikogo nie wierzyli, nawet w samego siebie to po co żyć? No właśnie wtedy by nam się nic nie chciało i nic by dla nas nie miało sensu. Rodzina też jest ważna w życiu, bo są przy nas, kiedy ich potrzebujemy, duchowo i nie tylko. Rodzina też potrafi poprawić nam humor, wspiera nas, urozmaica całe nasze życie, np. Wyjazdami tu, tam, itd. Dla niektórych też miłość może być wartością w życiu, ale nie największą moim zdaniem, bo miłośc bywa fałszywa, lub nas rani przez drugiego człowieka, aczkolwiek jest ona potrzebna, bo zarówno miłość z poznaną nam osobą jest ważna, ale miłość od rodziny to coś, czego potrzebujemy i chcemy. @Kaja. W dzisiejszych czasach wszyscy prowadzą ślepą pogoń za pieniędzmi, ale czy to właśnie one są najważniejsze? Moim zdaniem nie. Prawdą jest, że są one potrzebne, ale to jedynie rzecz nabyta, dziś są, jutro może ich nie być. Dlatego powinniśmy stawiać tylko i wyłącznie na bycie szczęśliwym, bo co nam z dóbr materialnych jeśli pozostaniemy samotni i zgorzkniali? Należy czerpać z życia pełnymi garściami, otaczać się ludźmi, którzy nas wspierają i chcą dla nas jak najlepiej, a także cieszyć z małych rzeczy, ponieważ nie od razu Rzym zbudowano. Co ma być to będzie, ale to od nas zależy jak będzie wyglądało nasze życie. Parafrazując, według mnie szczęście jest wartością, która powinna stać na pierwszym miejscu. @Pyton Hmm dobre pytanie. Największą moim zdaniem wartością w życiu jest rodzina jak i przyjaźń. To osoby, które są blisko nas i jest nam łatwiej przechodzić wtedy przez złe momenty w życiu. Są to osoby na które można zawsze liczyć w razie potrzeby. Przechodzić przez życie w samotności jest kiepskie, ba nawet śmiało mogę powiedzieć, że chujowe dlatego też warto dbać o dobry kontakt z rodziną jak i przyjaciółmi. W przyszłości jednym z moich celów życiowych jest założenie właśnie rodziny, bo dobrze na starość mieć kogoś obok. @Bania Według mnie największe wartości w życiu to: rodzina, przyjaźń, miłość i... PIENIĄDZE. Czemu rodzina? Ponieważ to właśnie ona wspiera nas duchowo, zawsze stara się pomóc i wyciągnąć pomocną dłoń jeśli jej potrzebujemy. Przyjaźń - tak samo jak z rodziną, też wspierają nas duchowo, ale jednak z przyjaciółmi możemy podjąć więcej tematów i o wiele więcej im powiedzieć, bardziej im ufamy w jakimś stopniu i nie wstydzimy podjąć się niektórych dyskusji. Miłość - bardzo ważna wartość, którą nie zawsze łatwo znaleźć, miłość ciągnie nas do przodu, daje kopa, motywuje.. nie chcemy zawieść osoby, którą kochamy i staramy wycisnąć się z siebie jak najwięcej. Pieniądze - No cóż.. niektórzy mówią, że pieniądze szczęścia nie dają, a śmiało, duża grupa ludzi może powiedzieć, że jest inaczej. To właśnie pieniądze dają wiele, bo po prostu ich potrzebujemy, żeby jechać np. w wymarzone miejsce, kupić wymarzoną rzecz itd.
  24. Dobry wieczór wszystkim! Chciałabym aby się zgłaszały osoby które chcą odpowiedzieć na pytanie tygodnia.  Zachęcam do czytania i komentowania. Spokojnej nocy. Na moje pytanie odpowiedziały następujące osoby: @Nicia., @Kaja., @Pyton, @GIORGIO ULANI. Pytanie brzmi następująco: Co myślisz na temat reinkarnacji? @Nicia. Co myślę na temat reinkarnacji? W jakiś sposób to wierzę, niekoniecznie tak jak opisują i robią to buddyści, czyli że gdy umieramy, odradzamy się na nowo jako inna istota (przeważnie jako zwierzę). Nie powiem, że fajnie byłoby urodzić się jako jakiś tygrys czy wilk, trzeba by było uważać tylko na ludzi, tych złych oczywiście. Przechodząc dalej do sedna mojej wypowiedzi. Moim zdaniem istnieje coś takiego jak reinkarnacja, ale nas samych. Mam tu na myśli to, że gdy umrzemy, odrodzimy się na nowo jako ta sama osoba i tak za każdy razem. Uważam, że dopiero jak przeżyjemy swoje życie wystarczająco dobrze, czyli bez grzechów i tak dalej wtedy dopiero trafiamy do nieba. Ale najpierw musimy przeżyć życie parę razy! Oczywiście jest to tylko moje zdanie. @Kaja. Reinkarnacja wydaje się być świetną alternatywą, dla kogoś kto boi się śmierci, zapadnięcia w nicość. Jest ona oczywiście sprzeczna z wiarą chrześcijańską, aczkolwiek świadomość, że być może czeka na nas kolejne życie jako ktoś nowy, możliwość zbudowania własnego wizerunku, przeżycia czegoś niezwykłego, jest w pewien sposób inspirująca. Sama koncepcja jest ciekawa, mimo braku świadomości, że już kiedyś żyliśmy „innym” życiem. Jakiś czas temu zagłębiałam się w owe kwestie z czystej ciekawości i co zaskakujące pojawiają się osoby (szczególnie dzieci), które pamiętają różne miejsca, zdarzenia, nazwiska, których nie mają prawa znać, ponieważ poszczególne rodziny żyły kilkadziesiąt lat wcześniej na innym kontynencie. Idąc dalej, takowe osoby potrafią wskazać swój dom z poprzedniego życia, lub opisać sposób w jaki zginęły. Wiadomo, dzieci mają bujną wyobraźnię, ale kiedy historie, które opowiadają znajdują odzwierciedlenie w prawdziwym życiu, no cóż.. Jest to trochę przerażające, lecz także ekscytujące. Moje zdanie jest podzielone na ten temat, jeśli reinkarnacja istnieje to super, w pewien sposób żyjesz wiecznie. Z drugiej strony uważam, że jeśli coś ma swój początek, powinno mieć także koniec. @Pyton Mam mieszane myśli na temat życia po śmierci. Z jednej strony myślę, że może jest ten inny świat gdzie życie płynie spokojnie i można spotkać innych, ale tez własnie z drugiej strony możliwe jest, że kończy się książka zwana życiem i rozpoczynamy kolejną część jako ktoś inny. Ciężkie pytanie szczerze mówiąc. Nikt tego za życia się nie dowie. Niby są przypadki osób co mówią, że żyli już na tym świecie jako ktoś, ale też są przypadki że ludzie przechodzący przez śmierć kliniczna (chyba tak to się nazywało) widzieli jakieś światła i niby inny świat. Może własnie tym światłem jest te nowe życie. Wyjście na świat. @GIORGIO ULANI. Myślę, że nie istnieje coś takiego jak reinkarnacja. Według mnie to jest tak, że człowiek gdy umiera to odchodzi już na zawsze, by zostać osądzony przez Boga. Nie wierze w coś takiego jak odrodzenie się na nowo jako pies, jestem wierzącym człowiekiem i wyrażam swoje zdanie na ten temat. Sądzę, że coś takiego nie ma miejsca i jest tak, że każdy ma swój określony czas na ziemi, aby spełnić misje daną od Boga, bo każdy z nas ma jakąś misje, aby zostać zbawionym czy nawrócić innych. Każdy wierzy w co chce ja wyraziłem swoje zdanie na ten temat
  25. Dobry wieczór! Chciałabym aby się zgłaszały osoby które chcą odpowiedzieć na pytanie tygodnia. Zachęcam do czytania i komentowania. A teraz życzę wam spokojnej nocy i miłego czytania. Na moje pytanie odpowiedziały następujące osoby: @Bania, @FORMOZA, @MlodaElana, @hania Pytanie brzmi następująco: Gdzie jest według Ciebie Bóg, gdy dochodzi do tragedii? @Bania Niestety, ale właśnie przez tragedie jakie codziennie możemy spotkać albo o nich usłyszeć, zacząłem wątpić w Boga. Jednakże pomyślałem, że można zastanowić się nad tym co by było gdyby.. Wiadomo, że dochodzi do różnych tragedii, niektóre dzieją się za sprawą Matki Natury, niektóre przez nas, ludzi. Co do tragedii, na które mamy wpływ, może Bóg chce nas ukarać, widzi to co się dzieje, ale skoro my przyczyniamy się do złego, to i my powinniśmy cierpieć za swoje grzechy, żeby nauczyć się jakiegoś porządku w świecie i tego, żeby odpowiadać za swoje czyny. Co do tragedii, na które nie mamy wpływu to właśnie one po części udowadniają mi, że Bóg nie istnieje. Skoro jest taki miłosierny to czemu miałby patrzeć obojętnie jak ludzie umierają lub chorują w momencie, gdy nie zrobili niczego złego? @FORMOZA Chodząc do spowiedzi mówisz swoje grzechy księdzu, obcej Tobie osobie mówisz swoje przewinienia, gdzie później niby przez niego Bóg odpuszcza grzechy. Idziesz do chrztu potem komunii i dalej bierzmowanie to powinno działać jako aura ochronna od zła ale i tak mimo tego Bóg nie czuwa nad Tobą tak jakbyś tego chciał, bo tak czy siak w życiu napotykasz problemy czy to duże, czy małe. Skoro Bóg jest wszechmogący to czemu dopuszcza do takich przykrych sytuacji na całym świecie. Dlaczego każdy nie może żyć w spokoju? Spokojnie dożyć starości? Żyć bez stresu i wypadków losowych, które są na porządku dziennym na całym globie. BOGU JAK BĘDZIESZ TO CZYTAŁ, PAMIĘTAJ KARMA WRACA ZA TE KRZYWDY LUDZI DO KTÓRYCH DOPUŚCIŁEŚ. @MlodaElana Ja myślę, że naszą wewnętrzną siłę buduje cierpienie i wiara. Z każdym dniem stajemy się coraz silniejsi, mając świadomość i wiarę w to, że Bóg jest obok nas i pomoże nam, kiedy będziemy za słabi aby walczyć. Takie wytłumaczenie buduje w nas i wiarę i wewnętrzną siłę jednocześnie. Ze strony Boga liczymy oczywiście na pomoc, w sytuacji w której nic nie będziemy potrafili zrobić. A do jakiego stopnia wierzymy w to, że Bóg jest z nami? To zależy właśnie od tej wewnętrznej siły. @hania Bardzo kontrowersyjne pytanie, ale nie boję się na takie odpowiadać. Z mojego punktu widzenia nie jestem w stanie się przekonać do wiary - jestem realistą. Jeżeli zakładasz niebieską bluzę a ktoś Ci mówi, że nosisz czerwoną to tylko Twoja decyzja czy w to wierzysz lub nie. Wracając do pytania to do tragedii nie dochodzi przez Boga lecz tylko i wyłącznie przez człowieka, który popełnia błędy bądź robi to umyślnie. W niektórych przypadkach winowajcą jest natura. Bóg nie ma z tym nic wspólnego - tak mi się przynajmniej wydaje.
×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Przed rozpoczęciem korzystania z forum sprawdź naszą Polityka prywatności.