Skocz do zawartości

Znajdź zawartość

Wyświetlanie wyników dla tagów 'patohistorie' .



Więcej opcji wyszukiwania

  • Wyszukaj za pomocą tagów

    Wpisz tagi, oddzielając je przecinkami.
  • Wyszukaj przy użyciu nazwy użytkownika

Typ zawartości


Forum

  • Forum
    • Regulaminy
    • Aktualności
    • Wspomóż nas
    • Użytkownicy
    • Konkursy i turnieje
    • Rekrutacje
    • Dołącz do nas z serwerem!
    • PatoPunkty
    • Sklep sieci
  • Twórczość i typowanie
    • Dział pisarski
    • Grafika
    • Bukmacherka
  • Bany
  • Serwery Counter-Strike 1.6
  • Serwery Counter-Strike: Global Offensive
  • Inne serwery
  • Strefa kodowania
  • Hyde-Park
  • Wysypisko
  • PatoQuality.pl - Oficjalny klub Klubowe tematy :)

Szukaj wyników w...

Znajdź wyniki, które zawierają...


Data utworzenia

  • Od tej daty

    Do tej daty


Ostatnia aktualizacja

  • Od tej daty

    Do tej daty


Filtruj po ilości...

Dołączył

  • Od tej daty

    Do tej daty


Grupa podstawowa


Imię


Nick


Płeć


Miasto


Serwer


Facebook


Snapchat


Instagram


Twitter


Steam


GG


Skype


Whatsapp


System operacyjny (PC)


System operacyjny (Smartphone)


Przeglądarka internetowa


Ulubiona gra


Telefon

Znaleziono 4 wyniki

  1. śnieg, wódka, kofeina, gra, tkanka, bałagan, zoo, sekcja, witaminy, zakład @Szpaczynka Postacie: @Szpaczynka, @CZARNY_80 ( Sneazy ), @BaQuS, @Remzi, @lejtekole., @Papito, @Los chce ze mną grać, @PZPR ^_^ Sport!nG_Fatalit! Jest piękne, słoneczne, czwartkowe popołudnie. Szpaczynka właśnie wróciła z pracy i rozsiadła się wygodnie na swoim ulubionym krześle. Nareszcie czas, zacząć urlop. - Czas coś zjeść. - Pomyślała i udała się do kuchni, by przygotować sobie pełnowartościowy posiłek pełen witamin i minerałów. Podczas jedzenia usłyszała dźwięk powiadomienia z SnapChat'u na swoim telefonie i zaciekawiona odczytała wiadomość. "Czas pokarać towarzystwo" - jej oczom ukazała się wiadomość od Baqus, który jak to ma w modzie, pochwalił się swoimi statystykami na serwerze DD2. - Super, oni się bawią a ja muszę zakuwać. - Pomyślała Szpaczynka i od niechcenia odłożyła telefon na bok, po czym sięgnęła po swój ogromnie gruby zeszyt ze studiów, w celu nauki na kolokwium z anatomii, które miało odbyć się w sobotę. Nie minęła jednak chwila, kiedy usłyszała ponowne powiadomienie, tym razem od Papito: "Wbijaj na ts-a". Chwytając telefon w rękę odpisała: "Nie mogę, mam jutro kolokwium z tkanek", jednak On nie dawał za wygraną, odpowiadając: "No chodź, bo jest sprawa". Szpaczynka lekko już poddenerwowana niechętnie zgodziła się i włączyła laptopa, po czym uruchomiła aplikacje TeamSpeak3 i weszła na publiczny kanał, na którym siedziała już cała ekipa z serwera. - Robimy spotkanie patoqualitowców! - już od momentu wejścia wykrzyczał do niej PZPR. - Ja nie mogę. - Rzuciła smutnym tonem Szpaczynka. - Jesteśmy po Ciebie jutro, bez gadania. - Rzucił Lejtekole. - W sumie... bez spiny są drugie terminy. - Pomyślała Szpaczynka, zerkając na swoje notatki. Nastał kolejny dzień, cała ekipa ruszyła w stronę domków letniskowych, w których miał się odbyć zlot. - Będzie ekstra, mamy zamówioną sekcję VIP. - Odparł Czarny. - I co ciekawego planujecie? - spytała zaciekawiona Szpaczynka. - Zobaczysz. - Zaśmiał się Los. - To co? Piwo na początek? - rzucił PZPR. - Ja nie chcę browara. - Odparł Czarny. - To może chociaż kup zapałki? - zaśmiał się Lejtekole. Impreza zaczeła się niewinnie. Lekki alkohol, rozmowy i muzyka w tle. Do momentu aż nastał wieczór i pada hasło, wypowiedziane przez Remziego: "CZAS NA WÓDKĘ!" - Beze mnie, ja zostaje przy whisky. - Rzuciła Szpaczka. - Polewaj, a nie pie**olisz.- Powiedział Baqus. Jeden kieliszek za drugim lał się strumieniami, no i po kilku godzinach zaczęło się.. - "PRZEZ TWE OCZY ZIELONE...", "JESTEŚ SZALONA..." - wyśpiewywali a raczej wykrzykiwali na zmianę Los i PZPR. - Cola, patrz co mam. - Powiedział roześmiany Papson, wyciągając z kieszeni woreczek z grzybkami-halucynkami. - Skąd to masz? - zaciekawiła się Szpaczynka. - Od Temistoklesa, świeżo zrywane. - Weź sp***dalaj z tym ode mnie. - Odtrącił go Cola lekceważąco ręką. - Jesteś pi*da? - zaśmiał się Czarny. - Ty tam ku*wa to se weź.. - Idę o zakład, że się nie odważysz gruby!- podburzył go Baqus - Ja? Papson, dawaj mnie to! I tak cała ekipa w przypływie morza alkoholu i halucynogennych grzybów kontynuowała dalej. - Te, stary! Widziałeś, że tu jest ZOO? - spytał Remzi. - Od kiedy tu jest ZOO? - zdziwił się Los, po czym cała ekipa zdziwiona pobiegła w jego stronę. - Czarny, dawaj kto wyżej wlezie! - zaproponował Papson, wskazując na dwie zwisające liany w sekcji z małpami. - Porąbało Was, chcecie spaść? - rzucił oschle Remzi. - Ojciec spoko, nam się nic nie stanie. Zobacz, ile śniegu jest na dole. - powiedział Baqus, wskazując palcem na dół. - Od kiedy kurwa śnieg w lipcu nad morzem? - zastanawiała się Szpaczynka. Bez chwili namysłu oboje zaczeli się wspinać, Cola tylko odparł: "Eh, jak na Was patrzę to mam tylko ochotę powiesić się na krawacie". - CO TU SIĘ KU*WA DZIEJE?! - cała ekipa usłyszała za sobą donośny, męski głos. Wystraszeni Papson i Czarny momentalnie puścili liany, upadając w wielką zaspę i rozbawieni tarzali się w niej. - Wooo... gadający niedźwiedź w kasku. - Powiedział zafascynowany PZPR. - Szybko! Złap go w pokeball'a! - Wykrzyczał Los. - Hej! Sp**rdalać mi z tego styropianu! Wynosić mi się stąd, to teren budowy! - Usłyszeli w tle wszyscy. Wystraszona ekipa uciekła z powrotem do swojego domku, jednak była już tak wykończona, że od razu udała się spać. Następnego dnia, gdy tylko wszyscy otworzyli oczy, ku im zaskoczeniu ukazał się ogromny bałagan jaki wczoraj zostawili. - Wiecie, że trzeba będzie to posprzątać? - odparła Szpaczynka. - No niestety, ale najpierw łyk dobrej kofeiny na dodanie energii. - Zaproponował Remzi, kierując się w stronę kuchni.. KONIEC! @Sitman Śnieg napierd*la, aż monitor zasłania. Leje się wódka, butelka zaraz pusta, PatoQuality to jest rozpusta. Był sobie gracz cs'a, aby grać długo, co chwile pił kawę, a od kofeiny, był rozkojarzony, strzelał do swoich. Gra jest bardzo rozbudowanym słowem np. gra na gitarze. XD Tkanka to takie coś, w sumie nie wiem. Bałagan to syf, burdel, możesz też go mieć w domu. Byłem sobie w zoo, spotkałem tam dużego goryla, który naku*wiał salta po drzewach, aż w końcu spadł i się połamał. Sekcja specjalna, poszukiwanie klucza do konta z CS 1.6. Szukało go mnóstwo osób, aż w końcu znalazł go Iku i rozpoczął licytacje od 69 złotych. Bania postawił 30 złotych, a Nicia przebiła go o złotówkę stawiając 31 złotych na lickę. Najlepsza właścicielka serwera zdobyła ten klucz! Witaminy dla chlopa i kobity, maja dużo b3 i a3, pomagają się zkoncentrować. Był pewien zakład. Księżniczka Nicia i Szefunciu Iku założyli się kto pierwszy wbiję TOP1 na ich serwerze. Nicia mówiła, że fauster, natomiast Iku stwierdził, że Spartiata, a nikt z nich nie zajął TOP1. ELO XD Dziękuję wszystkim za uwagę. Dziękuję również Szpaczynce i Sitmanowi za udział w zabawie. Jeśli jest ktoś chętny do podjęcia wyzwania, to zapraszam na pw lub o zgłaszanie się pod tematem. Miłego popołudnia!
  2. Słowa do kolejnej odsłony: żelazo, whisky, wakacje, pogrzeb, mydło, tron, liść, śmieci, korupcja, zioło. @ karon Za dustami, za mirkami, była sobie pewna rodzina patokłalitowców. Rodzina ta liczyła ponad 1500 członków! To dużo, prawda? Ale jedna rzecz w tej rodzinie która się nie zmienia, to to, że nigdy nie ma tam nudy. Czasem przyjdzie @ GaraGT6 i upuści mydło z @ mefka. powyzywają się, czasem przyjdzie @ Chiceni będzie próbować skorumpować wiernych użytkowników przeciwko administracji. Raz na rok również przychodzi @ To nie Ona. który podobno miał zrobić sobie wakacje od forum, a tak na prawdę nie jest wstanie bez niego żyć. Jest jeszcze milioner z ulicy @ Jaszczur który ma whisky na biurku jak @ Jeż Alfaśmieci w lesie. Również jest szansa, że ze swoich głębin oceanu przyjdzie król posejdon @ exe który zasiada na swój tron. Są również perfekcyjne Panie domu, na przykład Pani @ Kaja., która robi wyśmienitą herbatkę ze swoich ziół. Za to @ Batmanka ♥ ma patelnię mocną jak żelazo, jak nią uderzy, to po tym zejdzie się nawet na liścia. Mimo wszystko, cała ta rodzina kocha się wzajemnie i zawsze sobie pomaga. Czasem i są momenty, że każdy by każdego pomordował po kolei, ale po czasie wszystko wraca do normy. A jak wygląda norma w tej rodzinie? Właściwie, to nie da się tego określić. Czasem rozmawiają o Bogu, a czasem rozmawiają o tym kto ile razy zabił się na longu. Osoby te zostały już dawno pogrzebane w piachu na de_dust2 między skrzynkami. @ To nie Ona. Akcja dzieje się w wakacje. Mamy pierwszego sierpnia 2050 rok. Jedziemy na wycieczkę do kopalni żelaza, która znajduje się w pięknej Holandii. Skład wycieczki jest następujący: @ exe, @ Bania, @ GaraGT6, @ To nie Ona., @ iku., @ Pyton, @ To nie ja.i inne osoby towarzyszące. Wycieczkę rozpoczynamy od zebrania się wszystkich w miejscowości Poznań, gdzie każdy musi dojechać, abyśmy mogli wyruszyć dalej w podróż. Wszyscy się już zebrali czekamy tylko na jedną osobę... Oczywiście spóźnia się na nią @ To nie ja.tłumacząc się, że nie ma odpowiednich butów, musiała nałożyć makijaż. Dobra, wszyscy przytakują, że niech jej będzie. Nagle @ iku.zauważa, że coś jest nie tak z autobusem, którym musimy jechać. Wzywamy policjanta @ AviX. , czekamy, aż przyjdzie. W tym czasie @ Los chce ze mną graćmówi: dawajcie zajaramy dobrego zioła.. Oczywiście @ GaraGT6i @ exelecą pierwsi, bo kto inny by poleciał. Poszli w ustronne miejsce, gdzie zaczęli nabijać lufkę i palą. Nagle mają fazę i pojawia im się w okolicy placu kibel inaczej nazywany Tronem. Dobra, tak palą i palą. Nagle @ exeprzycisnęło na dwójeczkę. Idzie nagle wszyscy zauważają co on robi? Nie ma żadnego WC, a on wypina dupę w kałuże i załatwia swoje sprawy. Nagle @ Baniawidząc, że jak już poleciało co nie co, że poszło plum do góry. Nagle @ To nie Ona.krzyczy: o mamy tutaj przypadek pocałunku Posejdona, wszystkim znany z pewnego mema internetowego... Nagle wszyscy zaczynają się śmiać. Policja przyjeżdża na miejsce, aby sprawdzić co się dzieje, że zostali wezwani. @ iku. tłumaczy sytuację, aby sprawdzili autobus przed wycieczka, żeby nie było, iż coś jest nie tak podczas jazdy... Nagle policjant @ AviX.pyta się kto jest odpowiedzialny za wycieczkę i kogo to propozycja. Odzywa się @ GOOD7UCKże on planował, nie jest odpowiedzialny za nią, tylko planował, nic więcej jego nie dotyczy, ponieważ nie został upoważniony. Winę zgania na @ iku. Po kontroli i przesłuchaniu kierowcy @ fauster mamy zgodę na jazdę dalej w podróż... Wszyscy wsiadają do autobusu nagle zjawia się @ Cisu.Nagle wszyscy krzyczą do niego Ty nie jedziesz. Nikt Cię nie chce tutaj.. Zauważył, że chłopacy są pod wpływem narkotyków oraz, od kierowcy czuje jakby coś pił. Chcę wzywać policję, nagle @ iku.krzyczy do niego z litości, aby wsiadał... Dobra, po paru incydentach wyruszamy w podróż, mijamy Szczecin, jedziemy dalej.. Nagle kierowca @ fausterwyciąga parę butelek whisky, a @ TwojaMarionetkazabawia nas muzyką, abyśmy się dobrze bawili podczas podróży. No to zaczynamy zabawę w autobusie, wszyscy są narąbani w trzy dupy. Zauważamy, że @ Cisu.w ogóle nie kontaktuje, nie rusza się nic. Czyżby zaliczył zgona? Próbujemy go odratować, chociaż niechętnie ktoś chce mu pomóc. W końcu dobra duszyczka @ To nie ja.zlitowała się nad nim, próbuję go reanimować, ale to nic nie daje. Stwierdzamy, że nas opuścił. Zatrzymujemy się w lesie, aby się zastanowić co z tym fantem zrobić. @ GaraGT6 podsyła pomysł, abyśmy go zakopali, że w bagażniku powinien być jego zestaw do zabawy w piaskownicy. Otwiera @ fausterbagażnik @ GaraGT6wyjmuje swoją torbę i wyciąga taką małą łopatke do piaskownicy. Dobra zaczynamy kopać... Wykopaliśmy dość spory dół. Wyjmujemy worek na śmieci z ciałem, aby go wrzucić do dołu.. @ Pytonmówi, że możemy mu zorganizować prowizoryczny pogrzeb, ponieważ każdy zasługuje na normalny pochówek. Odzywa się nagle osoba towarzysząca @ Wrak_piracki✈który jest wraz z @ To nie ja. Mówi, że przez jakiś czas był księdzem, który odprawiał msze pogrzebowe. Dobra zgodziliśmy się na tą opcję. Co nam innego zostaje.. Jest już po mszy, zakopujemy ciało nagle @ iku.mówi, że trzeba czymś przykryć, aby nie było widać, że było coś zakopane. Nagle @ exewpada na pomysł, aby przykryć ślad pochówku liśćmi. Wszyscy poszli przynieśli dość sporo liści, dobra przykryte.. @ exepatrzy, że ma ręce w głównie, gdzieś jakieś zwierzę musiało oddać swoje potrzeby. Idzie do WC w autobusie, krzyczy, że w autobusie nie ma mydła. Trudno się mówi, umył te ręce i dobra... Wszyscy dołączyli do autobusu, sprawdzamy obecność, a tam nie ma @ Kaja.Coś wydaje się to podejrzane, podczas sprawdzania, czy autobus jest sprawny, rozmawiała z kimś przez telefon był to @ Maciek z Klanu,który przekupił @ Kaja.aby zdawała sprawozdanie co się dzieje na wycieczce. @ Kaja.opowiada przez telefon wszystko co było, jak było i tak dalej. @ Kaja.wraca do nas jej chłopak @ Baniapyta się gdzie była, odpowiada mu, że musiała załatwić swoje potrzeby fizjologiczne. Ruszamy, jedziemy nagle kierowca @ fausterpuszcza nam muzę w stylu retro. Wszyscy śpiewają, dobrze się bawią. Nagle nagle przy granicy Holandii stoi dość spora blokada. @ fausternie zastanawiając się o co chodzi jedzie dalej, myśli, że jest to kontrola graniczna. Zatrzymuje pojazd policja. Wchodza do nas uzbrojeni terroryści. Zabierają wszystkich, oprócz oczywiście @ Kaja.Nagle @ Maciek z Klanugratuluje jej... AT w której skład wchodzi @ Janinapostanawia nas skierować do najbliższego więzienia oraz sądu w Gdańsku. Sprawę poprowadzi sędzia @ Ania`. Oczywiście sprawa jest już z góry przegrana, ponieważ dostaliśmy najgorszego prawnika, którym jest @ Czarny10... Zostaliśmy skazani na dożywocie w wirtualnym świecie nazywającym się Patoquality. Jest to najsurowszy wymiar kary, który istenieje aktualnie. Niedługo miną dwa lata odkąd jesteśmy w więzieniu. W więzieniu jest około 1600 skazanych. W skład służb porządkowych wchodzą. Naczelnik: @ Perez Strażnik więzienia @ Venom, @ Nicia. Naczelnik daje nam skazanym szansę, abyśmy mogli się zrekompensować. Robi wybory, które nie są sprawiedliwe. Ponieważ na stanowisko naczelnika dostaje się były policjant @ AviX. Wszyscy są w szoku, że jakim prawem itd. @ AviX.Proponuje zmiany w więzieniu, które pomogą ogarnąć je, aby jakoś funkcjonowało. Na początek na swojego zastępce bierze @ GOOD7UCKoraz do pomocy @ iku.Odbywa się rekrutacja na Strażnika więźnia. Dostaje się do niej @ Bania oraz @ exe, gdzie reszta zbuntowanych krzyczy "Posejdon was zaleje" Tworzą różne banery, które rzekomo obrażają osobę strażnika. Więźniowie rozmawiają sobie w tak zwanych chatboxach, w których mogą przebywać przez godzinne dziennie. Śmieją się z Posejdona, ponieważ ich to bawi, aby jakoś rozśmieszyć resztę więzienia... Długo ta zabawa nie trwała przerywa ją @ iku.irytują już jego te krzyki Posejdon, Posejdon.... Zaczynają nas zamykać w izolatce na określony czas. Przeważnie trafia się tam na 24 godziny oraz czasami można uzbierać punkty, zwane potocznie warnami, gdy uzbiera ich się 10, to jest się rozstrzelanym... Wybucha wielki protest i wojna w więzieniu o wolność słowa, gdzie jedno na drugiego zgania winne. Do więźnia trafia @ Czarny10który był naszym prawnikiem, który nic nie zrobił, aby nas wyciągnąć z tego. Przez długi okres czasu był on wykorzystywany seksualnie przez więźniów. Był tak zwana panienka do zabawy z innymi. Po pewnym czasie, jakimś cudem został on zamordowany przez więźniów... Głównym inicjatorem był nikt inny, jak @ Baniaktóry zapłacił więźniom za pozbycie się niepotrzebnego człowieka w tym świecie.. Zlecenie dostali na to @ GaraGT6, @ To nie Ona., @ Pyton, @ fauster. Naczelnik @ AviX.dowiaduje się o incydencie, który miał miejsce. Zawiesza @ Baniaw jego prawach strażnika więzienia. Zaczyna się buntować. Nagle zaczynają znikać transparenty z napisem "Posejdon was zaleje" Zdenerwowało to wszystkich przybywających w wirtualnym więzieniu. W chatboxie zaczyna się gadanie, że bezpodstawnie zabierają nam prawo wolności słowa. Nagle do akcji wkracza @ GOOD7UCK, który organizuje zebranie, które ma odbyć się dnia 11.02.2052 roku o godzinie 20... Ciąg dalszy nastąpi... Dziękuję wszystkim za uwagę. Dziękuję również chłopakom za udział w serii, miło, że podzieliliście się z nami swoją twórczością. Jeśli jest ktoś chętny do wzięcia udziału w zabawie, to zapraszam na pw lub o zgłaszanie się pod tematem. Miło byłoby, gdybyście dali znać w komentarzu co myślicie o serii. Do następnego!
  3. Witam serdecznie! Od dziś będę kontynuował zapewne zapomnianą przez Was serię, jaką jest "PatoHistorie". Została ona zapoczątkowana przez @ Gdudi, który wyraził zgodę na to, abym ciągnął ją dalej. Seria ta przedstawia wenę twórczą naszych użytkowników, którzy układają dowolną formę tekstu z 10 słów, jakie im podsyłam. narkotyk, krzyk, geniusz, strach na wróble, suwak, motel, rachunek, dziecko, wymach, śliniak. @ Pyton Gdzieś w Polsce żył sobie Wojtuś, który lubił czasem popić. Zbliżały się wakacje, więc myślał co w nie ma robić. Usiadł przy flaszce i po kilku głębszych z ust jego wyleciało słowo - wieś. Wiedział, że w stanie jakim jest nic nie zorganizuje dzisiaj to opróżnił do końca butelkę, bo w końcu nie mogła się zmarnować i robiąc wymach upadł na łóżko. Kolejnego dnia z trudem wstał i napił się wody, która znajdowała się przy jego łóżku. Przypomniał sobie po chwili co miał tego dnia zrobić, czyli ogarnąć wakacje, a zarazem odpoczynek na wsi. Miał już w głowie widok na pola, zachód słońca leżąc na kupie.. siana degustując się napojami wysokoprocentowymi. Przypomniał sobie o dawnym kumplu Rafale, który zamieszkuje tereny jakie chce odwiedzić, więc wpadł na pomysł zrobienia mu niespodzianki. Wstał i zaczął się ubierać bo musiał w końcu wziąć ze sobą małe zapasy. Udał się do najbliższej żabki, szybciej przybił żółwika z kumplami znajdującymi się przed sklepem i wszedł pewnym krokiem. Od razu wiedział co jest najważniejsze i udał się w kierunku jedzenia skręcając w alkohole. Nie był zdecydowany co kupić, więc standardowo wybrał czystą i browarki. Przy kasie jeszcze kupił papierosy wraz z zapalniczką. Miał już powiedzieć, że wszystko ale przecież nie kupił nic do jedzenia. Zapytał, więc o rachunek i zaskoczony zrozumiał, że zostało mu parę złotych na zagryzkę - a jeb*ć to - powiedział sobie w myślach i kupił kajzerki wraz z jakimiś serkami. Mając na sobie plecak pełen dobroci pożegnał się z kompanami siedzącymi pod sklepem i udał się do domu gdzie spakował ubrania i kilka rzeczy potrzebnych mu na wyjazd. Następnego dnia z samego rana wsiadł w swój samochód i pojechał w kierunku wsi, gdzie chciał odpocząć. Mijał co jakiś czas Panie przy lasach. Miał nawet ochotę stanąć przy jakiejś ale wiedział, że portfel pusty a za darmo to może jedynie w pysk dostać. Jednak po jakimś czasie zobaczył jakiegoś człowieka przy drodze wyglądającego jak Daniel - jego kolega. Zbliżając się jechał powoli i widząc, że to na pewno on zaparkował samochód przy drodze i udał się do niego. -Daniel co ty tutaj robisz? - zapytał z uśmiechem uściskując go. Po krótkiej rozmowie dowiedział się, że jego kolega uciekł z motelu, gdyż chcieli go na siłę skłonić by poczęstował się narkotykami spod Krakowa od znanego im dealera. Po chwili czując niebezpieczeństwo.. w gaciach wsiedli do auta i obrali kurs na wieś. Po kilku godzinach słuchania muzyki, jazdy w końcu wjechali na tereny, które były celem Wojciecha. Jadąc drogą pełną dziur wokół pól, gdzie stał strach na wróble w końcu znaleźli dom przypominający ten od ich ziomka poziomka. Zaparkował pod jedną stodołą i obaj wysiedli. Daniel nie umiał już wytrzymać, więc z jego ust padł krzyk - Rafcio! - od razu usłyszał i spojrzał przez okno. Zobaczywszy dwóch kolesi podobnych do tych, których znał wybiegł z domu witając się i pytając co oni tu robią. Zaprosił ich do salonu na herbatę, ale oczywiście Wojtuś po takiej podróży musiał sobie ulżyć i dolał sobie trochę czystej do picia, które przyniósł Rafał. Opowiadali sobie nawzajem co robią, czym się zajmują w końcu gospodarz pokazał im trochę gospodarstwa i pokój gdzie mogli spać. Niestety było jedno łóżko, które od razu zajął Daniel, ale Wojtkowi to nie przeszkadzało bo nieraz musiał spać na podłodze. Przypomniał sobie w nim jego geniusz i szybko udał się do auta po śpiwór, który został mu po ostatniej plenerowej imprezie w bagażniku. Zmęczony od razu położył się i zapiął suwakiem śpiwór, zasypiając. Wstali wcześnie rano budząc się przy dźwięku wydającym przez koguta i zjedli wspólnie śniadanie. Farmer przygotował im jajecznicę z swojskich jajek, ale oczywiście Danielowi jak małemu dziecku był potrzebny chyba śliniaczek bo część jedzenia znalazła się na nim zamiast w ustach. Po śniadaniu pomogli farmerowi przy pracy a następnie zwiedzili jego okolice, które zamieszkiwał. @ Papson Już nawet antybiotyk mi tu nie pomoże, znaczki bety, znaczki Gucci, dla blondi panny to cały narkotyk w bani wieczny krzyk się budzi biedota kiedyś dominowała rachunek za motel to cenna przestroga taki z ciebie geniusz, opatulony w śliniak jak dziecko rób to prędko, wymach ramionami na tą wredną sukę ona tylko wjazdu potrzebuję na swoją dziuple a i tak kiedyś pozostanie strachem na wróble coś się tu naskrobało, wysuwam się na pozycję dzięki bania za propozycję teraz szykuj się na odstrzał pozostaje tylko abyś się poddał jazda na suwak, podjąłem już tą decyzję mam tylko jedna wizje, czekam na BITWĘ. @ Ania`. Pewnego dnia po ciężkiej nocy "nauki" Karol zerwał się z łóżka z myślą, że jest spóźniony na egzamin. Szybko wstał z łóżka, poszedł do łazienki, przemył twarz i umył ząbki. Wyciągnął z szafy wcześniej przygotowaną koszulę, ubrał się i wyleciał z domu jak z procy. Na szczęście udało mu się dotrzeć na egzamin w ostatniej chwili. W drzwiach zobaczył swojego wykładowcę, który przypominał strach na wróble. Karol usiadł na wolnym miejscu cierpliwie czekając aż dostanie arkusz egzaminacyjny. Gdy już się wygodnie rozsiadł zobaczył, że ma rozpięty suwak od spodni. Wpadł na pomysł żeby schować tam ściągi, ponieważ miał na sobie białe bokserki z czarnymi napisami: rozmiar 7, czcionka Euphoria i była ona bardzo zbliżona do jego charakteru pisma. Egzamin przebiegł po jego myśli, ponieważ udało mu się wszystko ściągnąć. Jedynie wykładowca upomniał go przy wyjściu z sali żeby swoje zboczone myśli zostawiał w domu i patrzył w swoje krocze w czasie wolnym, a nie wtedy, kiedy pisze egzamin. Po napisanym egzaminie zdecydował wybrać się do sklepu po coś do picia. Idąc w kierunku sklepu zobaczył na chodniku kamień, który postanowił kopnąć. Szybko zrobił wymach nogą i uderzył w kamień z całej siły. Przeszkoda, którą kopnął poleciała prosto w okno motelu, który znajdował się naprzeciwko. Nagle usłyszał krzyk dobiegający właśnie z tego miejsca i postanowił szybko uciec żeby nie mieć problemów. Karol w końcu dotarł do sklepu wziął energy drinka i udał się do kasy. Przy kasie pani ekspedientka zaproponowała mu zakup śliniaka, ponieważ są w promocji i może akurat przyda się komuś w jego rodzinie. Chłopak grzecznie podziękował, wziął napój oraz rachunek i wyszedł ze sklepu. Wracając do domu przez park zobaczył podejrzanego typa ubranego całego na czarno i dziecko. Przechodząc obok zobaczył jak mężczyzna próbuje sprzedać dziecku narkotyki udając, że to są tylko cukierki. Nie wtrącając się w nie swoje sprawy poszedł prosto do domu. Po kilku godzinach wykładowca wysłał wyniki na e-maila i okazało się, że dostał 5 z egzaminu. Karol zaczął dzwonić po znajomych z grupy i chwalić się, że jest geniuszem przy okazji umawiając się na wieczorną libację. @ Kaja. Dla przeciętnego Jana Kowalskiego był to dzień jak co dzień. Jeden z tych, kiedy słońce mocno przypiekało w kark, dzieci wesoło biegały po osiedlu, a miejscowi menele wylegiwali się pod sklepem z puszką zimnego Kuflowego w dłoni. Pozornie zwyczajny dzień, a jednak wyróżniał go jeden, mały szczegół, albowiem wczesnym rankiem do miasteczka przybył tajemniczy gość, o którym słyszano już wcześniej pewne pogłoski. Stasiu z Motelu Pod Wierchem opowiadał, iż za dnia owy mężczyzna był zbieraczem byczej spermy, zaś w nocy specjalizował się w kradzieży śliniaków z Domów Samotnej Matki w całym kraju. Z kolei Halinka z mięsnego mówiła, że tajemniczy mężczyzna przybył do miasteczka, aby zgorszyć młode panny. W niezrozumiały dla nikogo sposób wabił je on do swojego auta. Ponoć słychać było zgrzyt suwaka, następnie pokazywał jakąś "dobroć", a dziewczęta jak zaczarowane wsiadały jedna po drugiej, czasami nawet parami bądź trójkami, a potem? Potem słychać było tylko krzyki, lecz nikt nie śmiał stwierdzić jakie emocje kryły się za nimi. Wielu próbowało poznać jego imię, dowiedzieć się czegoś więcej i w końcu udało się! Tożsamość tajemniczego gościa została dosłownie wyszperana z kosza na śmieci w postaci jakiegoś starego rachunku, który mężczyzna wyrzucił 5 minut wcześniej, a dokonał tego nie kto inny jak Gienek, który aktualnie dumnie kroczył ulicami wykrzykując: Pablo El Coca! Wdech, wydech, w prawo zwrot i wymach.. Takim oto sposobem Seba wyrzucił pustą butelkę po piwie na trawnik czyjejś posesji. Był wściekły. Może nie aż tak jak wtedy, kiedy jego młodsza siostra spuściła złotą rybkę w klozecie, ale mało brakowało. Seba czuł, że nie jest w stanie stłumić skumulowanej złości jaką spowodowała wieść o nowym "postrachu". Do tej pory to on siał lęk, ludzie drżeli na jego widok, a małe pieski uciekały gdzie pieprz rośnie. Pasowało mu to. Ba! On był zafascynowany możliwościami jakie taka reputacja niosła za sobą. Teraz co? Ma oddać miejsce komuś innemu? Nigdy w życiu! Postanowił śledzić tego całego Pablo, postanowił udowodnić, że jest to zwykła pipa, a nie facet. [...] Dwie godziny później Seba wędrował leśną ścieżką kryjąc się za pniami drzew, nie spuszczał domniemanego rywala z oczu. Szedł i szedł, droga wydawała się nie mieć końca, lecz nagle coś się zmieniło. Pablo pewnym krokiem wyszedł na zupełnie odkrytą przestrzeń jaką było pole. Seba przystanął na skraju lasu i przypatrywał się niczym dziki zwierz na swoją ofiarę. Chwilę później mężczyzna zatrzymał się przy strachu na wróble i wyciągnął foliową torebeczkę, w której był jakiś proszek. W głowie Seby pojawiła się jedna myśl: cukier puder? (pewnie dlatego w ubiegłym roku młodziak nie wygrał konkursu na lokalnego geniusza). Przemyślenia przerwał mu niespodziewany widok, albowiem strach na wróble poruszył się, wziął torebeczkę i schował do kieszeni podartych jeansów. Zimny pot oblał Sebę, w tym właśnie momencie uświadomił sobie, że przesadził z narkotykami. Chłopak upadł, złapał się za serce i umarł. Tak o. Dziękuję wszystkim za uwagę. Jeśli jest ktoś chętny do wzięcia udziału w zabawie, to zapraszam na pw. Miło byłoby, gdybyście dali znać w komentarzu co myślicie o serii. Do następnego!
  4. gwóźdź, marionetka, cebula, nogi, rozbieg, parasol, plaża, kokarda, stal, korale @Gdudi Gdy od osy puchnie ucho Przyłóż sobie tam cebule Gdy Twe usta mają sucho To nawilżę śliną czule Gdy masz serce jak ze stali Żaden gwóźdź tu nie poradzi Gdy na szyi brak korali Zodyn Górol Ci nie wsadzi (hej!) Zamiast wciąż przyprawiać rogi Wciel się dzisiaj marionetkę Wezmę rozbieg między nogi Finisz niczym Bolt na setkę Będę pchał Cię jak Majewski Rzucę Tobą jak Włodarczyk Nie mów tylko żem ja kiepski Bo Twój lód też nie wystarczy Dziś parasol nie potrzebny Prognozuje złote deszcze Nie mów tylko żem wybredny Bo wymienię Ciebie jeszcze Zdjąć kokardę proponuje Choć piach z plaży Ci naleci Ja bez gumy nie próbuje Nie chcę niańczyć jeszcze dzieci @Fifa to nie pilka Będąc na plaży, zobaczyłem typową "cebulę". Parawany, parasole, nie ma gdzie przejść. Wkurzyłem się. Biorę rozbieg z kilometra i jeb nogami na klatę, aż wszystkie korale wyleciały z Bałtyku. Gościu nie wie o co chodzi, a ja mu kokardę z nóg robię i przybijam gwoździami do stalowej belki. Więcej już nie biorę narkotyków na przedstawienie marionetek... @Ravtis. Pewnego mokrego dnia, gdy przy stole zasiadała magiczna marionetka, przyszedł do niej krwiście czerwony lis. Marionetka miała obawy, czy ten jej nie poszarpie, gdyż okropnie bała się zwierząt. Miała pod rączką cebulę i patyczek, taki zwykły po lodzie. Wzięła go do łapki i natychmiast zaczęła się bronić. Lis nie miał złych zamiarów, chciał jej wręczyć malutki parasol, by ta mogła się pod nim schować. Gdy nagle zaczął padać mocny deszcz, pokonała swą malutką barierę strachu i schowała się z liskiem pod parasolem. Lis wpatrzony w oczy małej marionetki, zaczął coś bełkotać. Ten bełkot przypominał w słowach jego uczucia, które wtedy miały miejsce. Zauważył na jej ubranku kokardkę z malutkimi koralikami, podobną miała jego córka, która podczas pogoni, niestety nadziała się na ostrą jak brzytwa stal, pozostawioną przez tamtejszych kłusowników. Było mu bardzo smutno. Ciężko się zbierał po utracie córki. Doskonale pamięta co się wtedy działo. Zobaczywszy mniejsze zwierzątko w tarapatach, wzięli rozbieg i hen pobiegli za nim. Mała lisiczka nie zauważyła stali wbitej głęboko w ziemi i w pogoni za jedzeniem, nabiła się, przebijając swe lewe płuco. Jej tata był w ogromnym szoku. Stanął prosto jak gwóźdź. Nie dowierzał co się stało. Próbował ją uratować, ale bez skutku. Ostatkami sił, zdjął młodą lisiczkę, złapał ją za nóżkę i przeciągnął na plażę. W tamtym miejscu, wmawiał sobie, że to jego wina. Krzyczał i płakał, obwiniając za wszystko siebie. Powiedział, że każdą istotę będzie traktować jak własne dziecko. Zmęczony bólem, wykopał dziurę. Noskiem wsunął tam ciało lisiczki i powoli zasypywał... Nie mógł się z tym pogodzić. Kokardkę wziął ze sobą, trzyma ją przez cały czas. Gdy przy stole, magiczna marionetka zobaczyła, jak Lis wyciąga taką samą kokardkę, zaniemówiła. A lis... Uronił łzę. @someone Kiedy świat pogrążył się w chaosie, niewielu potrafiło odnaleźć swoje miejsce. Niewielu też było w stanie odnaleźć to, czego szukali – od zwykłych narzędzi po towary luksusowe. I nie mam na myśli tych bardzo drogich, które znacie. Miano luksusowych posiadały rzeczy trudno dostępne. W zasadzie zbliżano się do momentu, w którym zwykła cebula osiągała taki status. W niektórych regionach ludzie, którzy posiadali odpowiednie umiejętności, wiedzę, doświadczenie lub po prostu zabili tyle osób, że nikt więcej nie chciał im się przeciwstawić, mieli dostęp do większości takich towarów. Głównie ich siedziby znajdowały się przy zbiornikach wodnych. Dlatego nietrudno było znaleźć wielkie i rozbudowane budynki na pobliskich plażach, gdzie najbliżsi współpracownicy tych lokalnych „władców” wylegiwali się pod parasolami, popijając zimne drinki. Taki stan rzeczy przeszkadzał niektórym mniej zamożnym, przez co często dochodziło do zamachów. Najsłynniejszy, a zarazem najbardziej znaczący miał miejsce prawie dziesięć lat temu. Gdudi, bo tak miał na imię człowiek budzący grozę pośród chyba wszystkich innych ludzi, zdecydował się ukarać swoich przeciwników. Pojmał niektórych z nich, osobiście zamordował, a z ich ciał nakazał zrobić zabalsamowane marionetki. Zorganizował również tygodniowe dożynki. Nie symbolizowały one zakończenia żniw, a co najwyżej rozpoczęcie krwawych morderstw. Gdudi nie zwracał uwagi na sprzeciwy swoich doradców i postanowił każdego dnia wystawiać sztuki z wykorzystaniem śmierdzących trupów, które były gwoździem programu tych imprez. Każda z marionetek miała przyczepione do siebie różnokolorowe kokardy. Ośmieszały ich jeszcze bardziej, tak jakby wymuszone śmiechy publiczności były zbyt małym upokorzeniem. Podobne znaczenie miały korale stworzone z ich własnych kości. Pokazywały one, jak dosłownie kruche jest życie każdego z nas. Tak mijały dni, a zniesmaczenie wśród ludzi wciąż rosło. Nie mogli jednak nic z tym zrobić, a dokładniej zbyt bardzo się bali, aby zrobić cokolwiek. Do czasu… Podczas ostatniego występu, „przypadkowy” obserwator zdecydował się na akt desperacji. Tak się złożyło, że przez te wszystkie dni musiał obserwować swoją żonę na scenie w tej haniebnej roli, do której bynajmniej sama się nie zgłosiła. Każdego dnia stał w pierwszym rzędzie i na nogach niczym z waty, rozmyślał nad zemstą. Nadeszła ona właśnie wtedy. Niczego nieświadomy Gdudi nie zauważył biorącego w jego kierunku rozbieg zrozpaczonego wdowca. Poczuł jedynie chłód przeszywającego jego serce stalowego ostrza. Tak zakończyła się tyrania okrutnego „człowieka”, a rozpoczęła się walka o zajęcie jego miejsca. Czy od tej pory było lepiej? Każdy z nas może łatwo odpowiedzieć sobie samemu na te pytanie… Mam nadzieje, że seria ciepło się przyjmie, a chętne do wzięcia udziały osoby, będą się zwracały bezpośrednio do mnie!
×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Przed rozpoczęciem korzystania z forum sprawdź naszą Polityka prywatności.