Skocz do zawartości

blackout

Użytkownik

Reputacja

77 PatoObeznany

O blackout

  • Tytuł
    Silver I

Informacje personalne

  • Płeć
    Mężczyzna

Ostatnie wizyty

305 wyświetleń profilu
  1. Gdańsk. "[...] Zszedłszy na parter @ blackout zaczął się zastanawiać, czym jest życie. Czym było. Gdzie się podziały marzenia i chęci. Ci ludzie co mieli być na zawsze. Czemu jak zwykle byłem sam?! Nagle.. zaświtała mu całkiem ciekawa myśl, gdy mijał kolejną już gaśnicę. A jakby tak... " Gdy grupa usłyszała pierwsze wybuchy, zaczęła pośpiesznie wspinać się po drabinie, by dostać się na dźwig. @bad. wchodził jako pierwszy. Gdy zobaczył, że Okołowy zajęły się dziwnymi dźwiękami, szybko pośpieszył resztę ekipy. Tuż za jego tyłkiem pośpieszała z lekka przestraszona @Rosalie, szybko jednak udało się tej dwójce zejść na bezpieczną stronę. Po wylądowaniu w krzakach, Rose szybko wyciągnęła Glocka i wraz z Iku, obserwowali otoczenie, jak i zabezpieczali, by reszta bezpiecznie przeszła po dźwigu. Cała ekipa, poza @blackout zebrała się zaraz przy wyjściu z ulicy Kołobrzeskiej. Na przeciwko dawnego rektoratu gdańskiego. Z oddali słyszeli tylko salwy z broni Kuby, jak i jęki Okołowów. Żaden nie odleciał z miejsca zasadzki. Drużyna czekała na młodego narwańca, ale po jego długim jęku i ostatnim naboju, cudem zebrała się w podróż powrotną. Podróż, tja.. Ich spacer można by porównać do konduktu żałobnego. Na samym początku szedł @bad.. Mimo, iż nie przepadał za blackout'em, to i tak stwierdził, że i jemu i @Wajchaturlas należy się godne pożegnanie. No i nie pozwoli na martwy marsz. To on ich wyprowadzi z tej dziczy. @AviX osłaniał tyły. Mnóstwo aut porozbijanych o siebie. Resztki, popioły ludzkich istnień siedziały za kierownicami aut. Były w tym auta stare, iście studenckie, jak i choćby BMW E34, o którym marzył nie raz Paweł. Patrzył, ów na to i po cichu zastanawiał się, co sobie myśleli Ci wszyscy, których zastał atomowy podmuch. No i jakim, kurwa cudem, nam, nam udało się przetrwać. Co do podróży, ekhm, paroset metrowym spacerku po udeptanych ścieżkach, udało się w końcu trafić do osady ocalałych. @Nicia. jako jedyna rzuciła się im na powitanie. A raczej do @bad.. Gdy zobaczyła ilu ich wróciło spytała: - A gdzie reszta? Gdzie Wajcha i Blackout?! Nieme spojrzenie, pełne udręki w spojrzeniu mężczyzny sprawiło jej niemy ból. Jednak to co odnalazła w plecakach grupy, niejako sprawiło nagły, przejmujący zachwyt. Nasiona. Te maleńkie korzonki, nasionka, które można było zasiać i wyhodować. Było to coś co potrafiło dać nowe życie. Nikol jednocześnie płakała, jak i się śmiała. Cieszyła się i bała. To było coś, nad czym zupełnie nie panowała. Śmierć Wajchy i Blackouta, sprawiła, że reszta mogłaby spokojnie przetrwać następne miesiące, jak i nie lata.. Grupa podróżników, prawie samobójców radowała się tanią wódką - @Jaszczur nie żałował zapasów, wyciągnął Starogardzką, by wszyscy mogli świętować zwycięstwo podczas wieczornej biesiady. Na grillu, niemal studenckim, którego pilnował Avix, kręciły się pieczone szczury, cała osada cieszyła się sukcesem. Nagle przypomniało mu się o tym, co dostał od @blackout, ciążyła mu strasznie, ale ostatecznie ją doniósł. Podszedł do grupy i w wyciągniętej ręce, skierowanej bezpośrednio do @wontekk, podał mu Grant'sa. Whisky miała bursztynowy kolor, który przypominał zachód słońca widziany przez zdobyczne okulary przeciwsłoneczne. Lecz, nawet one nie potrafiły zakryć łez @Rosalie, jak i drżącej dłoni wontka, gdy ów przyjmował podarek, od człowieka. Człowieka bezosobowego, który raczej wolał samotność, niż towarzystwo, a jednak o nim pamiętał. [...] Pierwszy wybuch sprawił niebywały huk, który pozbawił go wszelakich złudzeń. Omamiony, czuł, że kolejnego strzału nie da rady wykonać. Jednak ręce wyćwiczone, oko, celniejsze niż Janusz szukający okazji, strzał. Strzał. Wybuch. Kolejny. Jeszcze 2 naboje. Jeszcze da radę ich ocalić. Tym razem trafiony potwór. Ostatni pocisk. Czy to już dla niego? [...]
  2. Siedzę w spokoju. Wokół mnie ciemność, Chcę odpalić papierosa, bucha sam płomień. A fajek? Wyciągam drążącą ręką. Spada mi. Łapię go,, szukam ręką. Szukałem go krótką chwilę. Dopiero gdy pojawiło się światło, takie nagłe, totalny przebłysk, znalazłem go. Odpaliłem, jak człowiek znicz nad grobem. Wciągnąłem w płuca rakotwórczą głębię. Nie czułem nic. Jak to? Wciągam dym jak chmurę. Wypycham resztki przez nos, jak zwykły pył. Wypycham dech. Zaciągam się po raz kolejny, kolejny. Dech, dech. Oddychaj. Oddycham. A ty? Czujesz to? Czujesz oddech? Bo ja już nic. Nic mnie nie boli, wciągam po raz kolejny, dym w płuca. Nie czuję bólu, nie czuję nic. Czy mam się z tego powodu cieszyć, czy mogę już żyć normalnie? Czy mam przepraszać? Bywałem zły, wkurzony, jak i niecierpliwy. Ale czy ktokolwiek nie był?! Dalej jestem młody duchem!! Dajcie mi poznać co nieco! NIE! Nie krzyczcie na mnie! Jestem młodym facetem! Przyjęliście mnie do siebie. Dajcie mi choćby namiastkę tego co WY, WY WSZYSCY osiągnęliście. Pytacie co? Gupki. Zdrowie, szczęście, życie... Czy czegoś więcej będę potrzebował? Czasu. To na pewno. Muszę się przyzwyczaić. Mimo, że jestem tu od niedawna, chcę byście choćby ciut mnie pamiętali. Takim jaki byłem, w całości. Nie wybielajcie mnie. AHA, no i ten.. Widzę w Was wszystkich smutek. Cholernie mi przykro, że nie dałem rady. Po prostu dajcie @ Chicen chwilkę. Ugina się od Waszych kwiatów. Odstroił się, czarny garniak. O! I poznam jego wspaniałą rodzinkę. Widzę ich. Są wspaniali. Tak jak i Wy, Wy wszyscy, łezka w oku mi się kręci, mogąc widzieć Was wszystkich! Uśmiechajcie się częściej!!!
  3. Powrót okazał się gorszy niż wszyscy przeczuwali. Okołowy. Ilość: 5 sztuk. W tym ten największy. Ze zranionym okiem. Pamiętajmy, że to zmutowane nietoperze. Są ślepe. Słyszą i wysyłają fale. Zróbmy tak, by żaden kutas nas nie zauważył. Weszliśmy na I piętro budynku... @ AviX., @ blackout, @ Rose. oraz niezastąpiony @ iku.. Czwórka bohaterów, co ja mówię.. cztery postacie, które jeszcze parę godzin temu straciły bliskiego towarzysza. Nerwy napięte do granic możliwości.. Iku zastanawiał się co robi @ Nicia. w tym momencie.. jak się czuje, czy może przez ułamek sekundy o nim pomyślała. Przecież starał się być rozważnym, głęboko myślącym facetem, tylko po ki chuj się wdał w tą wyprawę? Sam nie wiedział. Może chciał jej ciut zaimponować. Rozmawiał z nią normalnie, więc chyba nie wie, jakie uczucia do niej skrywa. O Avixie, to nie ma co mówić.. wiecznie sprawdza, czy ma odbezpieczoną broń. Chory człowiek. Jak strzeli to wszystkim wypali bębenki w uszach. @ Rose. jako tako się trzyma, wzdryga się na każdy szmer, odłożyła do pochwy swoją katanę i trzyma oburącz glocka. Boi się. A @ blackoutspytacie? Ma wyjebane. Idziemy do przodu. Byle minąć to kurewstwo, które ciężko ubić. Wspinamy się do góry. Z poziomu parteru, gdzie czekała na wędrowców niechybna śmierć, niestrudzeni wędrowcy przenieśli się piętro wyżej. Totalnie nie znali rozkładu budynku, nigdy tu nie byli. @ Nicia. wspomniała tylko jak zejść do piwnic, do laboratoriów. Ale nie wspominała, co znajduje się wyżej. Nikt z nich nie wiedział, co jest dalej. Jako pierwszy szedł blackout, miał pompkę i palec na spuście, więc cokolwiek by im stanęło na drodze, zostałoby zamienione w krwawą mgiełkę. Piętro pierwsze. Sale wykładowe i aule. Nuda. I pusto na całe szczęście. Brak wyjścia. to już problem. Na dole dalej widać było te cholerne pseudo - nietoperze. Poszliśmy dalej. Kolejne piętro. Sale, już mniejsze. Przygotowane do zajęć. Całe szczęście, że mieliśmy ze sobą @ AviX.'a , chłopak co nieco ogarniał, więc dosyć dobrze udało nam się znaleźć stetoskop, parę apteczek wypełnionych po brzegi, jak i ... uwaga, ekhm czajnik i pełną butlę z gazem. No bajeczka po prostu w tych ciężkich czasach. Znalazło się kilka par okularów przeciwsłonecznych, co było dla nas ogromnym znaleziskiem. Otóż, wybuch atomowych, jak i wszelkie anomalie w niebie sprawiły, że patrzenie choćby kątem oka w stronę słońca sprawiało dla ludzkich oczu...nieludzki ból. No i jest. Kurwa, jak się każdy cieszył. Jaki był prze-szczęśliwy. Dźwig. KURWA DŹWIG. Idealnie wpasowany do wyjścia z sali zajęć. Widocznie kiedyś był tu remont elewacji, a dźwig pozostał tu jednak na zawsze. Ale jego ramię znajdowało się na wysokości oczu i można było po nim bezpiecznie wspiąć się, a następnie zejść i czmychnąć ku bezpiecznej osadzie.. Minusem były te Okołowy. Ekipa dosyć długo się zastanawiała, jak to zrobić, by nie wydać żadnego dźwięku. 5 sztuk cholernych batmanów w bardzo bliskiej odległości. - Pierdole to. W końcu i na mnie musiała przyjść kolej. - Rzekł @ blackout. Oddał swoje okulary, plecak oraz zajebanego skądś cudem Grants'a. Zabrał tylko amunicję do pompki i rzekłszy jedynie: - Dobra dziewczynki, ktoś musi zrobić hałas, byście mogli opuścić lokal. Avix! Trzymaj dzielnie tą flaszkę, bo to dla mojego funfla @ wontekk, obiecałem mu, że jak wrócimy to wypijemy we dwóch. Ale jednak pora przestać być chamem i samolubcem. Niech wypije chłopak za mnie. Trzymajcie się. Możecie otworzyć spokojnie teraz okno. Ale na mój pierwszy wystrzał, macie lecieć po tym podnośniku, jakbyście słyszeli wołanie na obiad. Zrozumiano?! - Pojebało Cię do reszty. Przyszliśmy wspólnie to i wrócimy razem. W jednym kawałku, kurwa twoja mać!!! - zaczęła się szamotać @ Rose. Avix zareagował szybko i złapał dziewczynę, nim ta wyrządziłaby jakiekolwiek szkody. - Dziękujemy. - Rzekł chłodno @ iku., nigdy się nie lubili zbytnio z blackout'em, ale docenił jego gest i nic więcej nie powiedział w tym kierunku. - Działamy zgodnie z planem pana Pompki - Miło było z Wami spędzać te powalone chwile. Bywajcie! - to rzekłszy skierował się @ blackoutw stronę schodów. Po pierwszym wybuchu, cała ekipa zaczęła ostrożnie wychodzić z budynku, gdy przestał krzyczeć blackout, @ AviX. zeskakiwał z ostatniego szczebla drabiny na suche podłoże i ubezpieczając tyły, biegł za ostałą grupką... [...} Zszedłszy na parter @ blackout zaczął się zastanawiać, czym jest życie. Czym było. Gdzie się podziały marzenia i chęci. Ci ludzie co mieli być na zawsze. Czemu jak zwykle byłem sam?! Nagle.. zaświtała mu całkiem ciekawa myśl, gdy mijał kolejną już gaśnicę. A jakby tak...
  4. @wontekk weeee, idź pan mnie z tą redaktorką! Lepiej jest tworzyć, gdy nie ma się nad głową grafiku i ustaleń! Ale dzięki za miłe chęci. Plus, dobrze się czytało i miło było się dowiedzieć co nieco.
  5. Po tragicznej śmierci @PatoLord Wajchaturlas, dosyć długo siedzieliśmy oniemiali. Straciliśmy chęci do działa, do walki, do przetrwania. @Rose. cicho płakała w kącie recepcji wydziału chemicznego. Potrafiła zabijać małe potworki, dawała sobie radę, z ludźmi, którzy ją wkurwiali, ale nie mogła, nie potrafiła się pogodzić ze stratą kolejnego człowieka. Strach przenikał ją całą. Jej broń leżała koło niej, zupełnie martwa i niechętna do działania.. @blackout jako osoba, z w miarę ogarniętym postrzelonym łbem, po cichu podszedł do niej. Nic nie mówiąc usiadł koło młodej kobiety, nie wydając najmniejszego dźwięku począł sprawdzać swoją broń. Rozładował, rozłożył, z kieszeni wyciągnął szmatkę. Wszystko powoli i dogłębnie sprawdzał. Nie zwracając w ogóle uwagi na dziewczynę. Ta przestała płakać i pilnie się przyglądała temu co robi ten facet. Nie próbował jej pocieszyć, nie próbował na siłę być miły. Po prostu był obok i doglądał swojego sprzętu. Zaciekawiło to ją. Nikt dawno nie był wobec niej tak obojętny.. Blackout, przeżył swoje życie dosyć mocno, miał wspomnienia z owych akademików, imprez. Widział też jak jego mieszkanie wylatuje w powietrze, a wraz z nim wszelkie pamiątki po rodzinie, którą cenił najbardziej na świecie. Wiedział, że tak jak zdjęcia, tak i rodzina.. wyparowała.. Dlatego usilnie się starał, choć jak do tej pory się nie udawało, by być z nimi. By stracić siebie, by odzyskać w stanie ducha swoje zdjęcia, swoją rodzinę. Więc jest teraz samotnikiem. Nie wierzy w nic. Idzie na pierwszy ogień, gdy tylko się to uda. Ale zawsze potrafił przetrwać. Dziwne zrządzenie losu. No nic, shotgun sam się nie doprowadzi do stanu idealnego. Szmatka, rozebranie, czy uchwyt dalej lekko leży w dłoni? @AviX. oraz @JK. zameldowali się piętro wyżej, w dawnym dziekanacie. Setki papierów tworzyło swoisty dywan. Rozmyślali, bali się, ale wiedzieli, że należy chwycić mocniej za broń, czyli akurat za zdobyczne Beryle polskiej produkcji, którą udało się zabrać, wraz z paroma skrzynkami amunicji z pozostawionego wozu bojowego polskiej żandarmerii. Avix, poza tą zabawką, miał swą wierną lunetę, swoje oko na świat, karabinek wyborowy M107, który był zdobycznym sprzętem, gdy jeszcze armia amerykańska miała tu swoje "manewry". Szkoda tylko, że ani żadna żandarmeria, czy wojsko.. nic nie stanęło przeciw atomowemu podmuchowi. Co się ostało, to w resztkach. O @JK. nie wspominam, bo swojego beryla to dzierży jakoby wygrał paraolimpiadę. Zawsze i wszędzie razem. Obaj odbezpieczeni. Choć podoba mu się Rose, to i tak myśli o drugiej kobiecie w naszych szeregach, Nikol.. ahh. W końcu @blackout się wkurwił. Albo ruszamy razem, po tą pieprzoną zieleninę, albo wracamy do domu z pustymi rękoma i wspomnieniem po @PatoLord Wajchaturlas. Wybierajcie! - Stanowczym głosem oznajmił chłopak. @Rose. stanęła obok niego. - Zrób to dla Wajchy, nie dajmy mu zginąć na marne. Choć policyjny glock spoczywał za paskiem, to i tak dzierżyła w dłoni swoją katanę. - Gotowy do rozpierdolu - stwierdził @JK. - Dokończmy robotę i wracamy do domu- cicho rzekł Avix. Tym razem prowadzenie objął @blackout. Może i nie znał obecnie okolicy, ale wielokrotnie chlał na terenach, po których stąpali w tym momencie. @Nicia. wspominała, że nasiona są na poziomie -1. Więc pora znaleźć zejście na dół. To rzekł blackout, gdy tylko ominęli wyrwę w ziemi, w bezpiecznej odległości. Znaleźli się przed wejściem do wydziału biotechnologii. Wejście było czyste., po drodze tylko Avix raz strzelił w oko Okołowa, co niemal oślepiło skrzydlatą bestię i zmusiło ją do zaniechanie łowów. Gwoli wyjaśnienia, potwór, który zjadł naszego druha @Chicen, to połączenie niebywałe. Pysk nietoperza, szerokie ramiona pokryte mocnymi łuskami i zęby jak u wilka.. Niespotykana mieszanka wielogatunkowa, przy czym zabić bestię jest niezwykle trudno. Dobrze by było mieć te granaty Wajchy.. ale no cóż.. coś za coś.. Znaleźliśmy schody. Winda odpadała z wiadomych przyczyn. Zeszliśmy na dół, @JK. jako jedyny miał latarkę czołową, wewnątrz poziomu -1 było strasznie wilgotno, Rose szła od razu za nim, potem Avix, ubezpieczał ich blackout. Choć gówno widział, to miał wyczulony słuch. Laboratoria znaleźli po paru krokach. Szczelnie odgrodzone szybami półki wypełnione przeróżnym materiałem. Avix strzelił raz z Glocka. Martwą ciszę przerwał stukot walającego się szkła. Wszedł pierwszy, w zupełnych ciemnościach. Chciał znaleźć te cholerne nasiona. Kurwa mać, przez takie małe gówno padł Wajcha. Udało mu się znaleźć małą latarkę. CUD. Działała, kurwa mać. Dzięki temu, grupa rozproszyła się i szukała.. Po niespełna 20 minutach, w plecaku JK delikatnie szumiały nasiona wszelakie. Każde w plastikowym opakowaniu, każde zabezpieczone i opisane. Do tego udało się znaleźć schemat pozwalający wytwarzanie energii ze słońca, co zapewne ucieszy @Nicia.. Powrót okazał się gorszy niż wszyscy przeczuwali. Okołowy. Ilość: 5 sztuk. W tym ten największy. Ze zranionym okiem. Pamiętajmy, że to zmutowane nietoperze. Są ślepe. Słyszą i wysyłają fale. Zróbmy tak, by żaden kutas nas nie zauważył. Weszliśmy na I piętro budynku...
  6. Ledwo dzień wstawał, zza rozwalonego bloku, z którego zostały zgliszcza, pojawiało się krwawe słońce, budziło ono do życia nas, ludzi, jak i istoty znane nam niejako z widzenia. Słyszeliśmy trzepot skrzydeł mutantów, jak i ostre jak stłuczone szkło zgiełki i ryki, potworów gotowych by zabijać i żyć. Żyć tak jak my, Niestety, ale nie jesteśmy, my ludzie, już stworzeniami I kategorii, obecnie zrównani jesteśmy do wszelakich zwierząt. Jesteśmy łowcami, jak i smacznym pożywieniem. Początkowo myśleliśmy, że jednak nikt nas nie ruszy, bo jednak małe to, niezgrabne... Prawdę powiedziawszy dopiero gdy Okołów zgarnął @Chicen, który całkiem niedługo był w naszej ekipie, to słysząc łamane kości, jak i szybko przerwany krzyk rozpaczy tego człowieka, zdaliśmy sobie smutną sprawę. Przestaliśmy być tymi NAJWAŻNIEJSZYMI. Teraz walczymy na równi z innymi. Czy damy radę przetrwać? Czy nasz gatunek jest zależny jedynie od przetrwania? Czy damy radę odbudować dawną cywilizację? Miejmy nadzieję, że przetrwali inni ludzie, bo jednak ta gromada to co najwyżej do mieszania bigosu się nadaje - podsumował w myślach @Jaszczur i poszedł budzić tałatajstwo. Nie wszyscy spali jak zabici, gdzie Michał musiał budzić ich z kopa. Na piętrze jednego z niewielu ocalałych budynków, na cudem ostałej kanapie siedziała @Rose., która wiernie ostrzyła swoją katanę. Była w niej zakochana. Albo tak po prostu starała się myśleć. Wybuch atomowy zabrał jej najbliższych, w tym cudownego faceta, w którym widziała ojca swoich dzieci. A teraz? Teraz była jednym z tych szczęśliwców, którzy przetrwali ten pierdolnik i walczą, by móc żyć. Czy na pewno szczęśliwców? - Gówno, kurwa prawda - westchnęła młoda dziewczyna.. Słysząc jak Jaszczur nawołuje resztę, przyjrzała się w twardej stali, poprawiła kosmyk włosów i zaczęła się zbierać, by przywitać tą hałastrę, która patrzy na nią jak wygłodniałe wilki. Faceci i ich ego.. - westchnęła. - Nie spać, zwiedzać, budzić się kurwa raz, dwa, trzy! - zakrzyknął Michał do towarzystwa. @blackout jak zwykle miał wywalone na mistrza Familiady i bardziej przytulił swoją strzelbę, miast poduszki. Oczywiście, co niektórzy uważali za przejaw skrajnego niedojebania mózgowego, pompka była załadowana. Reszta skromnego towarzystwa, w sile @JK., @PatoLord Wajchaturlas oraz gwiazd w stylu @AviX., @wontekk i @Nicia. wyskoczyli z łóżek, a raczej z tego co udało się uzyskać w ramach poatomowego zbieractwa, wyskoczyło niemal na baczność. No. Prawie na baczność, @wontekk znalazł gdzieś podczas poszukiwań butelkę Ballantines'a, więc dosyć chwiejnie jeszcze stał. Po wybudzeniu @blackout'a i powrocie @Rose. zorganizowano krótki wypad. Wśród szczęśliwych wybrańców byli, @Rose., Avix, @JK. oraz @PatoLord Wajchaturlas. Gwoli przypomnienia, nasza skromna ekipa, która owszem przyciągnęła parę osób, znajdowała się w kampusie studenckim. Wybrane osoby, miały zbadać dawny uniwersytet. Pomimo bliskości obu lokacji, nigdy się nikt tam nie zapuszczał. Było tam parę potworków, których nie udało się jeszcze poznać, ale też spore ilości rzeczy, o które poprosiła @Nicia., chodziło konkretnie o znalezienie na wydziale biologicznym nasion. Nasion roślin, które moglibyśmy spokojnie hodować i mieć z nich plony potrzebne do przeżycia.. Ileż to można jeść zmutowane szczury. Nawet @AviX. zaczął narzekać na brak zieleniny.. Mielony bez ziemniaka i ogórka to dla niego była niemal hańba. Towarzystwo, po oprzyrządzeniu się wyruszyło koło południa, nikt z nich nie wiedział co może ich czekać. @blackout się lekko wkurwił, że Jaszczur go nie wysłał, bo pompka robi niezły rozpierdol, więc w chwili, gdy szefuncio nie patrzył, zwinnie zniknął za ogrodzeniem, podążając za grupą. Kampus studencki znajdował się dosłownie o paręset metrów od uniwersytetu. Nicia dobrze poinformowała, gdzie znajduje się dany budynek i gdzie powinni szukać nasion. Jednak, to co ona pamiętała, a to co zastali, było totalnie różne. W tym momencie, po paru latach, całość zarosło wysokimi krzewami i drzewami, które przysłaniały budynki. Resztki samochodów pordzewiały, opony bez powietrza, a szyby potłuczone. W kolejce paru aut, które chciały wyjechać, widać było wypalone na kość ciała ludzi, młodych ludzi, którzy wierzyli do końca, że uciekną. Nie dali rady, ich sportowe auta, modne ubrania, czy ręka na klaksonie nie sprawiły nic. Zostali wszyscy sprowadzeni do jednego. Do szybkiej śmierci i pozostawieniu w miejscu, jak kamienne znaki. Te rozmyślania, przerwał poszukiwaczom ostry skrzek, grupa szybko skryła się pod dachem budynku, raczej na jego dawnym wejściu, nikt niczego nie zauważył, choć nerwy mieli napięte do granic możliwości. Znajdowali się w wydziale chemii. Brakowało im z 200 metrów, choć w linii prostej było to niemożliwe. W przejściu była ogromna dziura, która mamiła wędrowców zapachami. I to nie jednym, jedynym. Ale każdy z uczestników, wyczuwał w jamie zapach znany tylko jemu jednemu. Taki, który przyciągał i dawał nadzieję na to by, lato minione wróciło... Mamieni zapachem, nie czuli zbliżającego się niebezpieczeństwa, z dziury wychylały się macki, które już powoli sięgały po towarzystwo. Dopiero ostry wystrzał z broni obudził ich, to był @blackout, który w porę pojawił się, nim wszyscy by zagościli i zostali, na wieki wieków, tak jak ci w swoich autach, omamieni szansą. - POJEBAŁO WAS?! - zapytał grzecznie Kuba. - Przecież to by was zaraz... - nie dokończył. Wszyscy jak jeden mąż spoglądali na @PatoLord Wajchaturlas, ten kroczył bez wątpienia, ku otworowi, niczym się nie martwiący, uśmiechający się.. wołający "Patka! Idę do Ciebie!" Nikt nie przewidział, nikt się nie ruszył. Macki objęły Wajchę, ten momentalnie się obudził, wydał na wpół krzyk, na wpół jęk. Macki złapały i porwały do siebie. Nastała cisza. Martwa cisza.. Dalszy ciąg ekspedycji po nasionka powoli się wypalał w towarzystwie. Tylko @Rose. uroniła maleńką łzę..
  7. Witam Was wszystkich. Spora część z Was zna mnie. Bywałem Studentem, bywałem Stalkerem, Teraz jestem blackout, ale chcę do Was wrócić. Nie zależy mi na to, jak do mnie przywykliście. Chcę zacząć od zera. Od nowa.. choć dalej jako Stalker. Znacie mnie, choć większość z Was mnie nie chce, bo wiecznie się kłóciłem i walczyłem. Nadeszła lekka przyszłość, lekka różnica. Nie chcę być kimś. Chcę dla Was pisać. Pozdrawia Was, Stalker. P.S. Przepraszam wszystkich, dla których byłem chu*jem, Niestety, ale taki bywam. Mam nadzieję, że dacie mi szansę. Chcę po prostu tworzyć. ..
  8. Kiedykolwiek odczuwałeś to? Byłeś? Trwałeś? Czułeś?! Ten zapach, ta chwila.. Trwała. Raz po raz. Gdy twoja dłoń sięgała pod bluzkę, gdy zamykałeś oczy. Gdy wpijała Ci paznokcie w plecy, głęboko oddychaliśmy? Walczyliśmy, kto będzie spał przy oknie. Ale.. kupiłeś świece, wino.. Czy to wystarczy? Czuła Cię, twój zapach mieszał się z rozrzucaną kołdrą, twoja warga czuła jej skórę. Mieszkamy oddzielnie, ale widzimy się razem. Czuć zapach twój, ale wiesz, trochę się boję. Po co te nerwy, te słowa, te łzy. Zawsze można spróbować, bawić się, mówić, bać się. Ale. Gdy dotykałaś mnie, czułem drżenie. Czułem strach i podniecenie, czułem, jak materac ugina się pod nami, czułem, że jesteś Tym na kogo czekałem. Czułem Twą kobiecość, tą pewność siebie, która biła od Ciebie, ten zapach... Twój wygląd, gdy makijaż starannie nałożony rano, zmazałaś do spania. Nieważne. Dalej czułem to samo. dalej piękna, dalej uśmiechnięta, dalej władcza, dalej Ty. Dalej trwałaś, chciałaś i czułaś. Dalej uśmiechałaś się i lubiłaś. Widziałem Cię skuloną pod kołdrą, taką bezbronną, ale ciepło płynące od Ciebie czułem głęboko, wiedziałem, że to co sobą prezentujesz, co mówisz, co robisz... a dalej leżysz, bezbronna, spokojnie oddychająca i przytulona do poduszki. Widziałem Cię jednocześnie jako kobieta, którą zapragnąłem, którą wielbiłem, chciałem i podziwiałem. Czułem, nad ranem gdy się budziłaś i przytulałaś się z powrotem do mnie, by ogrzać, choć całą kołdrę zabrałaś.. Czy kiedykolwiek byłeś pewien? Że to, ta? Czy ona będzie na zawsze? Ja dalej nie wiem, błąkam się. Zawsze szczery, otwarty, walczę. Czasem przegrywam. Ale wiem jedno. Jeśli nie spróbujesz, nigdy nie zasmakujesz.. Zapachu. Smaku. Chęci. Czy jestem? Czy Ty jesteś? Dalej czuję Twe usta na swoich wargach, dalej czuć zapach Twych perfum na mnie. Nie wiem, nie wiem. Ale chcę. Chcę byś wracała, byś się bawiła, uśmiechała. Chcę. "Chcę Ci dać co najlepszego mam w sobie. Nie wiem dlaczego to robię. Pewnie dlatego, że to wciąż siedzi w mojej głowie."* * donGURALesko - Chcę Ci dać.
  9. Ahahaha. Aż się wypowiem sam. Większa chorągiewka niż ja. Sam prowokuje i myśli, że wszystko mu ujdzie płazem. Dwulicowość w Twoim przypadku nie zna granic. Jestem jak najbardziej za tymi wszystkimi osobami wyżej, co piszą, że robisz błędy. SAM, osobiście poprawiałem w Twojej pierwszej "Wojnie Światów" sporo błędów. Skoro nie potrafisz ich sam zauważyć, to najlepiej pisz teksty bez kolorka(następnie dawaj je redaktorom), chyba, że aż tak do jestestwa potrzebujesz "rangi". Z GH pamiętam, że też byłeś lotny. Ja raz złożyłem, zrezygnowałem i elo. Tu to samo, bo nie potrafię się dogadywać jednak z innymi redaktorami, proste. Nic na siłę. Ale Ty chyba chcesz pokazać, że jest w twoim przypadku toootalnie inaczej. Wytykasz @GaraGT6 znajomość - "kiedyś było kurła lepiej". P.S. Ostudź emocje, daj sobie czas. Pisz i wrzucaj dalej teksty, popełniaj te błędy, ale staraj się je wyłapywać. Nic na siłę po prostu. Peace. blackout/ Stalker
  10. blackout

    Witam :)

    Gdańsk wita ^^
  11. blackout

    Witam

    Dzień dobry
  12. Nerwowy, chamski i szczery.
  13. Ja cisnę każdemu bez oporu, a jak mam to robić jeszcze w ciekawszy sposób, to mi pasuje takie rozwiązanie ? Jestem na Nie. Głosy rozsądnych ludzi z góry mają rację. ?
  14. To nie błąd, to zamierzone działanie.
×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Przed rozpoczęciem korzystania z forum sprawdź naszą Polityka prywatności.